depesze: z ostatniej chwiliPuzdro B.LOGgaleria Puzdraforum dyskusyjnearchiwumprofil magazynuredakcja / kontakt
   
  Poza numerem 1
 


Taśmy prawdy! Reporterzy PUZDRA dotarli do zakulisowych knowań towarzyszących tajnym obradom Jury literackiej nagrody Nike 2006. W dramaturgiczną formę ubrał: Maciej Milach (neptyczny).
 
O S O B Y:

Czcigodne Jury w składzie: Henryk Bereza + Marek Zaleski + Izabella Cywińska + Tadeusz Drewnowski + Tadeusz Sobolewski + Piotr Wierzbicki
 



Stół okrągły spiłowany na kwadrat. Wazon na stole z oklapłymi nasturcjami. Ciemna komnata w podziemiach ministerstwa kultury i dziewictwa narodowego.
 
Henryk Bereza: (wstaje, otrzepuje okruszki chleba ze spodni) Proszę Państwa! Zebraliśmy się dziś wokół Nike Samozwańczej na straconej barykadzie polskiej inteligencji, żeby przyznać... zwycięstwo tej aparaturze literackiej... która wciągnie naród w swoje tryby. Sytuacja jest trudna... Podpadamy pod gusta, które upadły na pysk. Mamy trzy pokolenia finalistów na tej liście satrapów liter. Jesteśmy między młotem XXI wieku a kałamarzem poetyckiej starzyzny.

Opluwa się... Milknie...
 

Fig. 1: statuetka Nike; projekt: Zalibarek
 
Marek Zaleski: Na początek zmówmy modlitwę za Odyńca i Ojczyznę, aby nas natchnęło poprawnością, samą poprawnością i tylko poprawnością...

Wszyscy wstają i zaczynają śpiewać wykonując odpowiednie gesty.
 
Wszyscy: Sroczka kaszkę warzyła na ogonku studziła.
Temu dała na łyżeczkę,
temu dała na miseczkę,
temu dała ociupinkę,
temu dała odrobinkę,
a temu nic nie dała,
zbiła garnek i donicę
i frrrr poleciała za granice.
 
Izabella Cywińska: (wstaje) Przepraszam, ja w kwestii formalnej. Catering znajduje się piętro wyżej w sali banalnej. Apap i środki na bóle w krzyżu serwuje firma farmaceutyczna, która sponsoruje nasze literackie igrzyska. Przypominam, że na zakończenie wypuścimy biały dym z laptopa przez internet. Sponsorzy spodziewają się laureata w wieku przedpoborowym, ewentualnie rezerwistę, kobietę albo mężczyznę, w związku małżeńskim, niebieskie lub brązowe oczy, wzrost średni, brak znaków szczególnych.
 
Tadeusz Sobolewski: Więc może ja przeczytam listę autorów tworzących ten wieniec laurowy, co się oplata wokół głowy wieszcza-babbita. Kierując się sercem, bo ono mówi mi więcej niż te wszystkie zachodnie lumpen-inteligenty...
A artycha- nihil novi- niech se dalej nuci nad absyntem: W strasznych mieszkaniach mieszkają straszni mieszczanie. A my i tak będziemy budować swoje poprawne gramatycznie zdanie.
 
Marek Zaleski: Przypominam, że nasza Nike i tak jest nabita arbitralnie w butelkę public relations polityki. Na tę okoliczność ludowo- prywatną, którą nazwę "Limes Inferior" musimy gadać głupim wierszem, żeby wielkie ucho mniejszych braci nie wyniuchało przeinaczenia ojcowizny. Wieszczę renesans metafory i grypsery w opozycji do brudnej przyziemności za paznokciami elity!
A co tam... Trochę powieszczę!
 
Izabella Cywińska: Dla zmylenia przeciwnika proponuję członkom jury czytać nazwiska wybranych filistrów na zmianę z nazwiskami laureatów Idola. Czytać i komentować na gorąco językiem ezopowym... Może uda się oślepić weneckie lustro opinii publicznej i zdobyć się na niezależny koncept finalisty.
 
Marek Zaleski: (podśpiewuje) Pytanie tylko, panie i panowie. Czy jest z nas zwykła klika? Czy łyknie to publika?
 
Tadeusz Drewnowski: (wali ręką w stół) Revolution number one... Paw Królowej Masłowskiej. Co można powiedzieć o Dorocie? ...Że robi to, czego nie wolno wojewodzie? Odwraca kota popkultury ogonem do tymfa. I tutaj się mój dowcip zaczyna powoli kończyć. Nie wiem tylko, czy władzy najjaśniejszej byłoby z takim strzałem naszym do wiwatu..
 
Piotr Wierzbicki: Specyfika tej powieści jest do kotleta... Tak bym ją ocenił w skali Konstantynopolitanczykowianeczka... Dlatego stawiam na Odruch warunkowy Rylskiego. Solidny warsztat XIX- wiecznej powieści kawaleryjskiej... Właściwie swojska manufaktura historyczna: Napoleon, wielka miłość. Ten pisarz świetnie polonizuje galopując i galopuje polonizując. Powieść osadzona w szczególe szlacheckim, a także na narodowym cokole na którym pomniki literatury stawiamy do dzisiaj.
 
Tadeusz Sobolewski: Mnie się przypomina taka jedna mina w Panoramie. Mina tragiczna, zblazowana i nietęga pana, który mówił z Michasią o jej powieści Lubiewo. Czy można tym sukcesem uhonorować środowisko Chaartów, które tak dobrze wypadło w biegu po marchewkę mainstreamu? Lubiewo im wyrosło na ciotowskiego konia, ciągnącego ten kulig dupą po śniegu.
 
Piotr Wierzbicki: (do Sobolewskiego) Tego polskiego autorka przywoła do porządku dopiero rózga świętego Mikołaja Reja. Znalazł się biedaczek w potrzasku katolickiej moralności i mitu homogenizacji Europy...
 
Marek Zaleski: (cmoka) Cip... Cip... Cip... Właź gender na grzędę!!! A jeżeli chodzi o Witkowskiego... Co się rymuje z Lubię To... Jego przypadeczek podchodzi trochę pod afektowaną gejowską pozę i maskaradę domków publiczno- prywatnych na wypadek inspekcyjki ciot kulturalnych z Brukseli.
 
Henryk Bereza: Cium... Cium... Takoż Masłowska Dorota stała bidula ze swoją Wojną Polsko- Ruską pod lampą warszawskiego półświatka, gdzie najciemniej. Lecz ona wysoko trzyma gardę osobowości... na przekór pełzającej kontrrewolucji.
 
Tadeusz Drewnowski: Wyindywidualizowała się z rozentuzjazmowanego tłumu. He! He! Urwał bełt orłu łeb... Z trzech Polaków, to nie ma takich dwóch, którzy by mieli jedno zdanie o Pawiu Królowej. I tak jej anty-bałwan bije w ten skandal, na którym stoi kościół młodej pop-awangardy.
 
Izabella Cywińska: Te eksperymenty stylistyczne są zbyt śmiałe jak na blokowe elity kumpli z opóźnionym zapłonem intelektualnym.
 
Piotr Wierzbicki: (z kaznodziejskim zapałem) Proszę Państwa! Nie zapominajmy o iskrze bożej rozpalającej serca pokolenie JP2 do zdobywania sprawności ryby w harcerstwie rzeczpospolitej i pracy w hospicjach przeszłości.

(z zadęciem)


Przeminie fałszywa lampa Alladyna... i iskra z popielnika, która mruga na Dunina... Opowiada mu poprawną łże-bajeczkę na otarcie łez o gejach, żydach i anarchistach... A nam potrzebna jest solidna literatura-opoka, pisana suchym bełkotem, lawą nowej inteligencji bez kropli dziegciu w beczce...
 
Izabella Cywińska: Właśnie! Właśnie! Wiełżba jego mać! Wszystek to młode, awangardowe pachnie jakimś fałszem, pieprznym żartem, grafomanią, libertyńskim świństwem. Gdyż... Czyż.... biorąc pod uwagę... naszą homofobiczną żabę... która nie kuma, że nic nie będzie... oba samce... Naszą tolerancję dla garbatych, kulawych i inicjatywy uczniowskiej....

(wstaje i krzyczy)


Niepełnosprawni intelektualnie - pełnosprawni na parnasie!
 
Henryk Bereza: (zwijając na widelcu makaron z talerza) Poezja była jest i będzie spiralą naszego zrywu bohaterskiego... Skoku przez zaścianek.... Naszego gestu Kozakiewicza wobec świata kręcącego się jeszcze... Powinniśmy ubogacić Wisławę Szymborską, żeby wrosła bardziej w kołnierz ortopedyczny sławy. Pochyla się nad człowiekiem... Pięknie ucieka w dwukropek od systemu wychowania w trosce i traumie.
 
Tadeusz Drewnowski: Ano poezji to mamy hektary obsiane... kąkolem. A proza konfesyjnie mdląca, drżąca i niepewna nie obmywa ciała narodowego z mydlin fru-lustracji.
 
Izabella Cywińska: I jak tu pofrunąć Ikarze, kiedy skrzydła z mydła, a pióra z gazy po pieluchach prababci...? Wolałabym benzedrynę zamiast Nike.
 
Tadeusz Drewnowski: Mam taką myśl... Pożyczyłem ją od jednego pana z Radia co mi się kłania w pas mimo kłopotów z prostatą.

(wstaje i czyta z kartki. Pozostali wstają i salutują... Słychać brzęk szabelek i rżenie koni, oraz odgłosy sztućców ze stołówki)

Jak być nowoczesnym-ponowoczesnym? Jak wejść do Europy rozpychając się łokciami, przy czym nie wchodzić do niej wcale? Jak się wycofać bokiem ze składu porcelany, ale dumnie, godnie, z honorem ułana, potrząsając szabelką? Jak stołować naszą sfrustrowaną młodzież na tekstowej owsiance patriotyzmu, żeby smakowała im jak frutti di mare?
 
Henryk Bereza: Byłby to niefortunny skok myślowy dla przyszłych pokoleń... na la-scali postępu.
 
Piotr Wierzbicki: Ciężki wybór, skoro zamiast konkretów mamy zbliżającą się paradę obcego naszej kulturze buntu. Upadają na dupę autorytety lewaków! Taki Grass to się może teraz schować pod ziemię ze wstydu.

(mówi cicho)

Miałem dziś telefon z ministerstwa... Są pewne wytyczne... żeby wskrzesić Sarmatów portret trumienny... Ciasny ale własny. Te porcięta.... i drewniaki... Te trupięgi i mitręgi... Ja proszę państwa nie chcę przypominać wierszy Wisławy na chwałę Stalina...
 
Izabella Cywińska: To wszczynamy wojnę pokoleń, czy agon prozy z poezją? A może pojedynek nowoczesności versus pochwała XIX wiecznej poczesności? Proszę o propozycje kandydatów na sekundantów i wybór broni. Chętnie opatrzę rannych bożą podszewką! A catering mamy na piętrze, tak jak w piwnicy wódkę Chopin i Mickiewicz w beczkach stuletnich.
 
Henryk Bereza: (tubalnie) Izabello! Królowo Bezmiaru! Zmiarkuj, że tu chodzi o dwie zasadnicze sprawy na krzyż. Poziomo - tematy maturalne, które zaświadczą urbi et orbi, że nasza młodzież ma innowacje w głowie zamiast mamałygi zmieszanej z amfą. Oraz czytane pionowo - chodzi o to, żeby wydrukować autostrady do nieba, formatu A4 świętości za życia.
 
Piotr Wierzbicki: To ja proponuję Wszystkie języki świata Mentzla. Powieść dyg-dyg-dygresyjna, wehikuł czasu PRL. Bohater pięknie się cofa idąc do przodu. Bardzo współczesne i stylistycznie z przedziałkiem wyczesane. Chociaż ma zakola...
 
Marek Zaleski: Przypomina Anatola Sterna po liftingu i regeneracji.
 
Tadeusz Drewnowski: Trata tata... Tata Kazika struga wariata... Musimy zatrzymać odpływ młodzieży do zmywaków w Londynie i Brukseli..... Zatrzeć jakoś złe wrażenie, że strugamy kołki na głowie Europy.
 
Izabella Cywińska: Poddajmy pisarzy funkcji trygonometrycznej. Sinusoida -wartości wychowawczych, prostytucji medialnej, oraz energii kinetycznej czasów przeszłych niedokonanych...
 
Piotr Wierzbicki: Niestety funkcja falowa trzech pokoleń pisarzy nigdy nie będzie kompatybilna z teorią względności tradycji literackiej... Wtedy i tylko wtedy... gdy... itp.
 
Marek Zaleski: Ostatnia propozycja - Wołoka. Autor jest oryginalny bo mieszka w Rosji i drukował go Giedroyć w Kulturze. Podtrzymuje tradycyjną przyjaźń... polsko - radziecką. Za naszą i waszą literaturę!
 
(strzelają korki szampanów gdzieś w tle)
 
Henryk Bereza: W takim razie... Bądź co bądź... Skoro nie ma między nami zgodności oprogramowania musimy się posłużyć sprawdzoną maszynką tekstualną Lautreamonta, która już nieraz ratowała nas przed koniecznością merytorycznej dyskusji.
 
Izabella Cywińska: Chyba maszyną tekstualną laureata?
 
Henryk Bereza: (nie zważając na pytanie krzyczy do kogoś w głębi sceny) Pani Miss-Kasiu proszę wtoczyć elektrocymbałograf!
 
(pani Miss-Kasia wpycha na scenę skrzyżowanie parowej maszyny do pisania, fortepianu i flippera)
 
Tadeusz Drewnowski: Zgodnie z procedurą odpalania finalistów literackiej samozwańczej nagrody Nike w kosmos.... Wszyscy członkowie jury muszą pokazać swoje klucze postępu i równocześnie włożyć je w otwory w ciele maszyny laureata. Należy też odpowiedzieć na pytanie konkursowe przekazywane z pokolenia na pokolenie przez powstańców i zesłańców, romantyków i klasyków, awangardę i umrzyków.
 
(wszyscy wyciągają wielkie klucze i wkładają je w otwory, zaczyna się buczenie i brzęczenie; słychać trzaski i wrzaski z wnętrza)

(w oknie monitora maszyny migają twarze: Miłosza, Herberta, Gombrowicza, Skłodowskiej-Cure, dostojnych władców z 'Pocztu Królów Polski' Matejki, Stańczyka, Kopernika oraz portret pamięciowy Huberta H.)
 
Henryk Bereza: (z patosem) Zgodnie z odwieczną celebrą naszych pradziadów przewidzianą na tę okoliczność literackich zapasów wprowadzam nazwiska finalistów do kontekstualnej krzyżówki Lautreamonta.

(wklepuje nazwiska)
 
Izabella Cywińska: Trzeba jeszcze wpisać hasło na cztery litery pionowo. Dokonaj analizy i interpretacji wiersza...
 
Tadeusz Drewnowski: Sen Mara Bóg Wiara... (przeżegnuje się)
 
(Cywińska wpisuje hasło)

Izabella Cywińska:
Bad login lub hasło... Jakieś inne propozycje?
 
Henryk Bereza: W myśl regulaminu mamy tylko 3 minuty na wprowadzenie poprawnej odpowiedzi i dwa razy możemy się pomylić. Potem będziemy mogli tylko wysłać esemesa za 4535 zł brutto plus vat. A na to nas nie stać.
 
Piotr Wierzbicki: Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi...
 
Izabella Cywińska: Nie i nie... A impulsy lecą. Już wiem!!! Dupa!
Wpisuje!!!
 
Następuje huk i Bóg wie co... maszyna wypluwa karteczkę z nazwiskiem laureata.
 

(Wierzbicki bierze karteczkę i czyta)

Wierzbicki: Spuśćmy zasłonę miłosierdzia nad tą sceną... Zwycięzcą samozwańczej Nike został...

A: Werwerewlkfjasoifjewifjaew foiajwe foawiefe awf oawifjaewolllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllkkkkkkkkkwincentykadłubek

B: Nikifor Krynicki

C: Wernyhora
 
Kurtyna zapada.
 
 
 
 
 


Tekst: Maciej Milach 'Neptyczny' - Po słowiańskich przodkach ma błękitną krew, ciasny umysł i pewną niezręczność w walce. Powiadają że nosi się równie barbarzyńsko jak oni. Tyle że nie smaruje włosów masłem. Pisze, ponieważ żadna praca nie hańbi. Rysuje żeby uspokoić ruch robaczkowy nadgarstka. Autor bloga-galerii NotFound, Neptycznie, Zina K6, opowiadań, tekstów para-dramatycznych oraz wystawy "Anty-Gombrowicz strona w przebudowie" w warszawskiej galerii ZOO. Współtwórca grupy artystycznej Loża Ferdydurkistów

Ilustracja: Zalibarek - Rocznik '78. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Rezydujący w Krakowie rysownik, ilustrator, autor okładek książek i plakatów teatralnych, projektant graficzny, artysta multimedialny, prozaik, autor etiud filmowych. Dawnymi czasy komiksiarz. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Reprezentowany przez Belvedere Gallery, Toronto.

więcej na www
 
 
 
Belvedere Gallery

   Hosting: supremum group
design:  zalibarek