depesze: z ostatniej chwiliPuzdro B.LOGgaleria Puzdraforum dyskusyjnearchiwumprofil magazynuredakcja / kontakt
 
     
   
 
   
 
Występny Wstępniak nr 4  

   

Ostatni (3-ci) numer PUZDRA (wtedy nasz magazyn był wszyty w ciało Rity Baum - wrocławskiego magazynu kulturalnego) wzbudził różne odcienie emocji. Głównie nas chwalono, czasami wyrokowano, że nie zaskoczyliśmy z przytupem i huraa!, a czasami na adres mailowy redakcji słano takie napuchłe od emocji maile:

 
Witam i o zdrowie pytam - a równocześnie proszę o podanie konkretnego adresu EMPIK-u w Warszawie, gdzie można nabyć Państwa wywrotową gazetę. Cały sobotni wieczór z pasją szukałem Puzdra. Na pytanie o dostępność, sprzedawcy pukali się w głowę, uznając mnie za szaleńca. Gdyby mój marny los zależał od tej gazety, zapewne nie pisałbym tego maila. Warszawa po raz kolejny udowodniła, że stolicą jest tylko na mapie. W piątek jakiś śmieszny człowiek z Empiku ma przywieźć mi numer Rity wraz z 3-cim numerem Puzdra. Podejrzewam jednak, że okaże się, iż są jakieś problemy typu: "Nie ma takiej gazety!" Przyznaję, że jestem trochę podobny do kosmity, ale wyraz oczu i otwarta paszcza sprzedawcy sprawiają, że czuję się co najmniej jak E.T. W razie braku - w bieżący piątek - Puzdra w Empiku - proszę o oglądanie wieczornych wiadomości - pożar w tej budzie to będzie moja sprawa... Ale tak na poważnie - gdy mój plan spali na panewce - będę zmuszony prosić (błagać) o przesłanie Puzdra drogą pocztową. Inaczej sczeznę i pogrążę się w otchłani zapomnienia wśród myśli nietypowych...

Tak pisał Remigiusz, nasz anonimowy czytelnik. Przyznaję, PUZDRO 03 nie było łatwo wypatrzyć: okładka przykryta była dodatkami do Rity Baum. Ale cały nakład rozszedł się błyskawicznie, więc to już prehistoria.

Oddajemy do Waszych rąk kolejny numer magazynu o zabarwieniu nadrealnym, zwanego staroświecko Puzdrem; numer przełomowy, bo wreszcie nie istniejemy jako krwiste dopełnienie treści żołądkowych innego magazynu, tylko stanowimy autonomiczny twór. Udało się to dzięki pomocy Targów Nowej Dramaturgii w Radomiu, którym poświęciliśmy obszerny dodatek specjalny (strona 63). Decyzja o wydaniu nr 4 zapadła tuż po premierze nr 3, więc prace edycyjne, redakcyjne były gorączkowe i nerwowe. Ewentualne usterki mogą wynikać z tego przymusowego pośpiechu w kleceniu magazynu.

A jak przebiega linia programowa pisemka? Tu wciąż constans. Wiele kilobitów upłynęło od premiery puzderka; od tego czasu kilka nowych pism upadło, kilka powstało. Zaostrzyliśmy apetyty, wielu skonfudowanych pytało mrukliwie: Ale co z tym nadrealizmem?, a my uprzejmie wyjaśnialiśmy, że nie zamierzamy wskrzeszać starego trupa nadrealnej trupy. Co więcej, nikt go nie musi ożywiać - surrealny budyń pożarł wszystko: od popkultury, po sztuki czyste i użytkowe. My tylko - widząc jak współczesna kultura uwikłana jest w doraźne problemiki, polityczne ideologie, pop-banalizmy, genderowe polemiki, instytucjonalne zawieruchy - próbujemy pod żyrafim sztandarem sztuki oderwanej od realności (niekoniecznie tożsamej w 100% z powitym w roku 1924 salonowym surrealizmem) proponować harce z wyobraźnią i podświadomością jako nasze żelazne kryterium estetyczne. Jak pisał kolega Neptyczny w Drugim manifeście Puzdra (nr 3): "Gdybyście też grzebali w swoim brzuchu zmarłych wzorem Rimbauda, nie oczekując zmartwychwstania żadnego z geniuszy, jacy podawali sobie prometejski ogień w sztafecie osobowości i talentów... Czy byłoby wam do śmiechu? I na koniec zdruzgotani patetycznością tych aktów musielibyście odrzucić wszelkie mantry o końcu sztuki i kultury, o findesieclowym zmierzchu wartości, bo zostały one zakazane i wyparte do nocników, pełnych rąk tych, którzy się nigdy nie obudzili..." Nie załamujemy rąk, nie zakopujemy też topora wojennego. Trwamy w pogotowiu, czekając na wielki zryw społeczny, który nastąpi, gdy obudzi się w ludziach głód cudowności, pragnienie odbanalnienia. Wciąż niezmordowanie (i na przekór wszystkim!) będziemy promować wrażliwość nadrealną. Ujmujemy ją bardzo szeroką klamrą interpretacyjną. Każdy z nas trochę inaczej pojmuje tę poetykę: i chyba o to chodzi. Wydaje mi się, że w tym tkwi siła nadrealizmu: każdemu jawi się inaczej. Ale we wszystkich działaniach quasii-surrealistycznych oraz wspomaganych dada można odnaleźć wspólny pierwiastek, wspólne korzenie światopoglądowe i ideologiczne. Istotą tego myślenia jest dokonywanie fuzji rzeczywistości z nadrealnością, wyciąganie na światło dzienne strzępów ukrytych wymiarów, ciągłe konfrontowanie dwóch światów: realnego i zaszytego w jaźni artysty. W akcie tworzenia, kiedy dokonuje się zawrotnych penetracji stanu psychofizycznego, budzą się żywioły myśli; świadomość jest tylko przeszkodą, niepotrzebną przeszkadzajką.

Surrealizm jest zagłębianiem się w siebie. To świecki mistycyzm. Wydaje się to wszystko niepojęte, kojarzy się nam z tajemną wiedzą magów i alchemików, stanem w jakim może przebywać tylko człowiek szalony. Wbrew tym zapatrywaniom, surrealizm jest w pełni kontrolowa-nym zrywem świadomości, żywiołem myśli, który da się okiełznać. To artysta nadaje mu kształt. Jak powiedział Aragon: Surrealizm jest uznanym, akceptowanym i realizowanym natchnieniem. Nie jako nie dające się wyjaśnić narzędzie, ale jako trenowana umiejętność. Magazyn PUZDRO ma ambicje być podtrzymywaczem tego ducha. Będziemy tropić, przypominać, podpowiadać, inspirować. Chcemy być almanachem nadrealnej inwencji. Wymagania wobec Puzdra podnieśliśmy na wysoki pułap. Misja straceńców, outsiderów. Liczymy na pomoc, serdeczne rady. Wciąż poszukujemy osób do zasilenia kolektywu. Gdzie szukać nadrealności? W mrokach podświadomości. W zakamarkach umysłu. W świecie marzeń sennych. Surrealizm to spotkanie czasowego aspektu świata i wartości wiecznych: miłości, wolności i poezji - jak powiedział papa Breton. Tego spotkania Wam życzę.

Zalibarek

Kraków, Listopad 2007

 
 
 
 
 
Informacje o numerze:
   
   
  Ilość stron: 100
Format: Sz: 23 cm / W: 27,5 cm
ISBN 978-83-7204-650-5
Cena: 9 PLN
Okładka: Zalibarek - "Klinika", 2007, ołówek + tusz
Współpraca wydawnicza: Instytut Technologii Eksploatacji Państwowy Instytut Badawczy w Radomiu, Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Druk: Virgo Poligrafia ul. Św. Wacława 2/6, 26-600 Radom

Temat numeru: "Klinika Absurdu": w nim leczymy zbolałe dusze Polaków wykwitami czystego absurdu / podajemy przepis na absurdalny wytwór kultury / do czego służy absurd i jaka jest jego instrukcja obsługi? / szkicujemy krytycznie filozoficzne aspekty absurdu / absurd obadany pod lupą.

Cytat: "Są absurdalne małżeństwa, wyzwania, urazy, milczenia, wojny, a także pokoje. W każdym z tych wypadków absurdalność rodzi się z porównania. Wolni mi tedy powiedzieć, że poczucie absurdalności nie powstaje z prostego faktu albo doznania, ale wybłyska z porównania stanu faktycznego i pewnej realności, aktu i świata, który go przekracza. Absurd jest przede wszystkim rozdźwiękiem. Ani to pierwszy, ani drugi z porównywanych elementów. Rodzi się z ich konfrontacji."

Dodatkowo: sporo nadrealnej prozy, omaszczonej absurdem (również: debiuty) / ciekawe galerie prac artystów zagranicznych: Drew Beckmeyer (USA) i Daniel Hanequand (Kanada) / kolejna część hermetycznego cyklu 'Ezoteryczny Detektyw': tym razem Piotr Saługa zabierze nas w niebezpieczne otchłanie kaplicy w San Juan Chamula (Meksyk) / recenzje / polemiki / szkice krytyczne / ilustrowane eksperymenty magazynowe / rozmowy o filmie nadrelanym: problem zdefiniowania kina autorskiego / filuterne miniaturki literackie. Dużo intrygujących ilustracji, ciekawa forma graficzna wymykająca się wszelkim schamatom. Główne działy: TEMAT NUMERU / GALERIA / POCZYTAJ MI DADA / BEZ-KRYTYKA. Dorzucilismy jeszcze dodatek specjalny o Targach Nowej Dramaturgii 2007 w Radomiu link: misja festiwalu / opisy spektakli / wyróżniony dramat / kondycja wpsółczesnej młodej dramaturgi w Polsce.

  _
 

   Hosting: supremum group
design:  zalibarek