powrót do strony głównej
     Numer 02 _ Lipiec 2005 - Spis treści -  
    
poprzednia strona
str. 16
następna strona
powrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   




   

O S O B Y
         
1. 2. 3. 4. 5.
         
Lars von Tier - dość młody w porównaniu z resztą komitetu Knut Ahnlund - stetryczały dziadyga Torgny Lindgren - stetryczały dziadyga Horace Engdahl - stetryczały dziadyga Peter Englund - stetryczały dziadyga
         
 


S C E N O G R A F I A

Na scenie narysowany jest kredą kontur salonu, drzwi i okna. Złocone meble obite karminowym pluszem. Ogromny stół prostokątny z nogami rzeźbionymi w średniowieczne gargulce. Na nim karafka z wodą rżnięta z kryształu i pięć tudzież rżniętych z tego materiału pucharów. Drugi stół mały i okrągły. Wszyscy członkowie akademii siedzą głęboko w pluszowych karminowych fotelach. Siedzą jakby nigdy z nich nie wstawali. Zapadają się w siedzenia.
...................................................................................................................




Knut Ahnlund:
Witam panów serdecznie w niepełnym składzie na zebraniu Akademii Szwedzkiej w sprawie tegorocznego Nobla literackiego. (prycha w chusteczkę) Przepraszam! Ale mam alergię na prasę od czasów Gutenberga!

Z tyłu dziennikarz schowany za nieistniejącą kotarą dyskretnie fotografuje posiedzenie akademii.

Lars von Tier: Wprawdzie nie jestem Szwedem, ale mimo to bardzo mi pochlebia udział w tej Akademii pamiętającej jeszcze czasy najjaśniejszego Gustawa III. Czuję się jakbym siedział w antykwariacie.

Torgny Lindgren: A kto cię tu zaprosił ty cholerny Duńczyku?

Horace Engdahl: (spolegliwie) Panowie! Panowie! Spotkaliśmy się w tym szacownym gronie, żeby wybrać najlepszą książkę tego roku. Przypominam, że członkostwo w Akademii jest dożywotnie, więc nie możemy podważać prawa Larsa do udziału w naszych obradach, aż do czasu jego lub naszego zejścia. Proszę się na siebie nie dąsać.

Peter Englund: Racja! Racja! Zostało jeszcze trochę obrotów na cyferblacie do przybycia kostuchy Bergmana. Nie ma co się spieszyć. Nikt nam nie może narzucić swojego zdania. Jesteśmy niezawiśli i niezależni. Proponuję jednak nagrywać nasze rozmowy na magnetofon. Niektórzy członkowie akademii z racji leciwości mogą w czasie drzemki zapomnieć, co mówili pół wieku temu.

Horace Engdahl: (włącza magnetofon) To kogo wywyższymy? Kogo podniesiemy do godności dynamitu literackiego? Czy będzie to poeta z Kamerunu, półanalfabeta piszący na puszkach po coca- coli z dostaw czerwonego krzyża ciągle to samo: Please water?

Lars von Tier: Ja mam kandydata. Wprawdzie mało znany, ale za to tytuł jego książki chwytliwy i jakby coś znaczył: Jaki obraz Polaka w XVII wieku wyłania się z 'Potopu' Sienkiewicza?

Horace Engdahl: Nie znam tej książki. Nie czytałem nic od kiedy mi się wzrok popsuł w okopach od gazu musztardowego.

Peter Englund: Nic dziwnego, ale od czasów pierwszej wojny światowej wymyślono już okulary. A nawet wcześniej! Ha! Ha! ha! (sam śmieje się ze swojego dowcipu) Ale Potop zalatuje mi nacjonalizmem od kuchni. Wszyscy ogólnie wiemy, jak ustalono w podręcznikach historii, że nie potop to był ino bratnia pomoc tudzież awaria wodociągów.

Torgny Lindgren: Zróbmy tak jak ostatnio. Polećmy wyliczanką. (zaczyna nucić zdziecinniałym głosikiem) No-bel... Om-en... Du-bel... Bu-bel... (wali pięścią w stół) Dajcie mi tu zaraz listę autorów nominowanych i nominacji autoryzowanych przez światową prasę!

Horace Engdahl: Słusznie! Popieram! Kto by tam to wszystko sczytał i spamiętał? Lepiej jak zwykle posłużyć się sprawdzonym kluczem spirytystycznym. Spytajmy się ducha naszego patrona i założyciela, który głosem zaświatowym zaraz nam poda w oślinieniu nazwisko zwycięzcy na tacy jak deser z ektoplazmy.

Jak na komendę wszyscy siadają przy drugim okrągłym stole, na którym inkrustowane są złotem litery alfabetu i cyfry. Ktoś stawia na środku talerzyk z miśnieńskiej porcelany. Akademicy wyciągają ręce do środka stołu dotykając talerzyka. Atmosfera staje się gęsta jak gulasz po bretońsku.

Knut Ahnlund: (budzi się z drzemki, potrząsając głową i nieprzytomnym wzrokiem kołuje po zebranych) Co? Co? Zgiń przepadnij maro nieczysta! Wszelki duch! To wy jeszcze żyjecie? Śniło mi się, że sam najjaśniejszy pan Gustaw III pochylił się nade mną i w tych oto słowach do mnie się zwrócił w tym oto myśli skrócie: "Ach! Knucie! Knucie! Miej baczenie na swoich towarzyszy w Akademii Szwedzkiej, którą ustanowiłem na ziemi, aby nie pomarli zanim nie wybierzecie dynamitu co się wyłania z obrazu Polaka XVII wieku w 'Potopie' Sienkiewicza".

Horace Engdahl: Nie może być! Nie może być! Sam najjaśniejszy pan na wysokościach tak się do ciebie zwrócił?

Knut Ahnlund: Ano tak było, jako rzekłem. A potem pan najjaśniejszy na moje milczenie strwożone jakby pociemniał i poczerwieniał z gniewu najjaśniejszego i pokiwał mi palcem, aż mi się mały skurczył ze wstydu. Taki to był majestat naszego Gustawa III, że nawet kuśki jemu były poddane.

Horace Engdahl: Nie może być! Toć to się nie zdarzyło od czasu walnięcia w kalendarz innego Knuta Hamnusena, twojego pra-pra dziadka, po którym tę funkcję dziedziczysz w linii prostej... Przez twoją babkę z domu Judhen von Zuber, która popełniła mezalians żeniąc się chłopem. Znaczy... twoim dziadkiem.

Horace Engdahl: (blady i podniecony bełkocze, jąka się) Zammm... najj-jaźniejszy pa-an!

Lars: (jedyny trzeźwy na umyśle) Przepraszam, że przerywam, ale korzystając z chwilowego zamieszania chciałem teraz odczytać manifest Dogmy 95.

Torgny Lindgren: (stetryczałym głosem) A kto cię tam będzie słuchał ty cholerny Duńczyku?

Słychać dźwięk gongu. Wchodzą pielęgniarki i aplikują dziadygom morfinę w zastrzykach a niektórym podłączają nawet kroplówkę. Po chwili rozmowa jest kontynuowana.

Lars: (wstaje i zaczyna czytać z kartki) Przysięgam przestrzegać następujących reguł ustalonych i zatwierdzonych przez DOGMĘ 95: Kręcenie filmu musi odbywać się w naturalnych plenerach. Nie wolno używać w nich rekwizytów i dekoracji. (Jeśli jakiś rekwizyt jest konieczny, należy znaleźć naturalną lokalizację, gdzie taki rekwizyt się znajduje).

Horace Engdahl: (z twarzą zaciętą; jak płyta gramofonowa powtarza w kółko) Zammm... najj-jaźniejszy pa-an!

Knut Ahnlund: W obliczu tej najjaśniejszej nominacji, która nas ośliniła wprost z niebios, nie pozostaje nam nic innego jak tylko uznać wolę zmarłego, która jest dla nas święta. Gdyż jak głosi legenda pewnego razu Gustaw III w chwili opróżnienia ciała na klopie ujrzał w przecudnym zwidzie obesrane chłopię. Ono mu tajemnicę siódmej pieczęci objaśniło głosem dziecięcym. Były w tej tajemnicy zapieczętowanej z góry i z boku nazwiska wszystkich Noblistów nie tylko literackich, aż do czasów obecnych. Jak napisał tajemnym wierszem w swoim testamencie najjaśniejszy pan pod datą 2005: Jędruś! Jędruś! Jam ran twoich niegodna całować!

Lars: (dalej czyta z kartki) Dźwięk nie może być tworzony bez obrazu, i odwrotnie. (Zabronione jest używanie muzyki, chyba że występuje ona w miejscu kręcenia sceny).

Zza kotary upada na posadzkę trup dziennikarza.

Horace Engdahl: Zarazzz! Czy myśmy już nie przyznali Nobla temu Sienkiewiczowi 100 lat temu?

Torgny Lindgren: Kto by to jeszcze pamiętał, to było tak dawno... (zasypia)

Knut Ahnlund: (czerwieniejąc na twarzy) Przepraszam... To przez ten kleks! Nie zauważyłem, że zamienił 1905 w 2005.

Kurtyna.
Lars wychodzi na pustą scenę.


Lars: Pamiętajcie moi drodzy! Bądźcie otwarci zarówno na to co głupie (pokazuje dwoma palcami znak diabła) jak i na to co jeszcze głupsze (składa palce w znak krzyża) I nie bójcie się spastykować, jeśli zachodzi taka potrzeba!



Tekst: Maciej Milach 'Neptyczny' - Po słowiańskich przodkach ma błękitną krew, ciasny umysł i pewną niezręczność w walce. Powiadają że nosi się równie barbarzyńsko jak oni. Tyle że nie smaruje włosów masłem. Pisze, ponieważ żadna praca nie hańbi. Rysuje żeby uspokoić ruch robaczkowy nadgarstka. Autor bloga-galerii NotFound, Neptycznie, Zina K6, opowiadań, tekstów para-dramatycznych oraz wystawy "Anty-Gombrowicz strona w przebudowie" w warszawskiej galerii ZOO. Współtwórca grupy artystycznej Loża Ferdydurkistów

Ilustracje: Andrzej Tomaszewski - Rocznik 1966. Rysownik, członek Związku Artystów Polskich - Polska Sztuka Użytkowa w Poznaniu. W latach 90-tych był ilustratorem w pismach "Szpilki" i "Fantastyka'. Zafascynowany surrealizmem. www
 











do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek