powrót do strony głównej
     Numer 02 _ Lipiec 2005 - Spis treści -  
    
poprzednia strona
str. 3
następna strona
powrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   




 
 



 



Na przyporządkowanie danego utworu filmowego do gatunku mają wpływ różne czynniki: paradoksalnie chyba najważniejsze kryterium to decyzja i intuicja producenta, bądź kierownika sklepu/wypożyczalni. Zakładamy z przekonaniem, iż wiemy co znaczy termin 'horror' sięgając po pudełko DVD z krwawą, gotycką czcionką i potworem złowieszczo łypiącym okiem. Ale nie zapominajmy przykładowo o tym, że na półkach pod etykietką "Dramat" znajdziemy filmy odległe od siebie estetycznie o całe lata świetlne, a które znalazły się na półce tylko dlatego, że nigdzie nie pasowały. Mirosław Przylipiak w książce "Kino stylu zerowego" (1994) opisuje "kilka tytułów z półki 'obyczajowe' w pewnej, przypadkowo wybranej, wypożyczalni kaset: Holocaust, Kleopatra, Smażone, zielone pomidory, Tańczący z wilkami, Jezus z Nazaretu, 10 przykazań, Ostatni dzwonek, Imię rózy, Thelma i Louisa, Przebudzenia, Podwójne życie Weroniki. Jak widać - pełna dowolność, która pozwala pomieścić obok siebie pompatyczne filmy kostiumowe w rodzaju Kleopatry i kameralne, liryczne opowieści, jak Podwójne życie Weroniki." Mamy więc prawo podejrzewać, iż podobnie ma sie z gatunkiem horroru, choć z całą pewnością nie w takiej skali.

Cała wyrazista amerykańska kultura filmowa wyrosła na skrupulatnej (wręcz aptekarskiej) kategoryzacji gatunków, co stało w opozycji do kinematografii europejskiej, która długo określała się poprzez style i idee, czerpiąc z dziedzictwa sztuki wysokiej (np. ekspresjonizm, konstruktywizm). Stąd kojarzenie gatunków filmowych (w jakże zamerykanizowanym świecie popu) wynika częściej z nawyków konsumpcyjnych, niż z wnikliwego dotarcia do genezy danego gatunku, nawet będąc jego miłośnikiem. Jedno nie podlega dyskusji: gatunki dzielą się głównie ze względu na rodzaj emocji, jakie wywołują.

W czym więc tkwi dwuznaczność definicji horroru?

Wydaje się, że definicja nie powinna nastręczać problemów. Od razu przecież napływają nam do głowy setki tytułów (różne środki wyrazu, podgatunki, tradycje, epoki), między innymi:
'Nosferatu - symfonia grozy'
reż. Friedrich Wilhelm Murnau (1922),
'Frankenstein' reż. James Whale - z Borisem Karloffem w roli głównej (1931),
'Godzilla'
w reż. Ishirô Honda (1954),
'Dziecko Rosemary' reż. Roman Polański (1968),
'Noc żywych trupów' reż. George A. Romero (1968),
'Egzorcysta'
reż. William Friedkin (1973),
'Carrie'
reż. Brian de Palma (1976),
'Obcy - ósmy pasażer Nostromo'
reż. Ridley Scott (1979),
'Lśnienie' reż. Stanley Kubrick (1980)
'Hellraiser: Wysłannik piekieł' reż. Clive Barker (1987).

Spróbujmy zdefiniować horrorową matrycę, na której opierają sie owe utwory, będące pokłosiem krystalizacji konwencji wywodzącej się z XVIII-wiecznej powieści gotyckiej.

Słowo 'horror' pochodzi od łacińskiego 'horrere' ('stać dęba') - jak włosy stojące dęba pod wpływem silnego pobudzenia lękowego. Źródłosłów tkwi również w starofrancuskim 'orror' oznaczającym: 'jeżyć się' lub 'drżeć'. Zasadniczym budulcem horroru jest groza. I to nie groza naturalna (np.: paniczny lęk przed zawałem serca, przerażenie katastrofą kolejową, ukąszeniem pszczoły, zamachem terrorystycznym), bo ten rodzaj grozy stanowi tworzywo fabularne innych utworów - m.in. filmów katastroficznych, dokumentów wojennych, reportaży interwencyjnych, utworów dziennikarstwa śledczego itp. Czyli musi to być groza kulturowa, wytworzona na potrzeby spektaklu grozy. Syntezując zatem: główne zadanie horroru, będące jego wyznacznikiem, polega na wytworzeniu kontrolowanego lęku, scedowanego na nas przez bohatera pozytywnego (z którym się utożsamiamy), wikłającego się w relacje z postacią ze świata fikcji (najczęściej: potworem). Postacie z horrorów niejako pokazują nam, jak reagować na owe potwory (jako idea, konstrukt myślowy).

Reakcje postaci stanowią wzór dla reakcji odbiorców.


W ten odbiór wikła się też zjawisko fikcjonalności: boimy się monstrum, będąc jednocześnie w 100% przekonanymi o jego nieautentyczności. Mówiąc jednak bardziej precyzyjnie: oglądając monstrum na ekranie, wyobrażamy sobie hipotetyczną i całkowicie fikcyjną sytuację, że moglibyśmy się z nim spotkać oko w oko. Naszym suflerem, podpowiadającym sposób reagowania na zagrożenie jest bohater pozytywny (w tym celu używa bogatego repertuaru środków: krzyk, zjeżone włosy, rozwarte źrenice, cofanie się, ucieczka, zasłanianie twarzy rękoma). Jest to kolejny wyróżnik horroru, dotykający iluzjonistycznej teorii fikcji. Stąd horror sytuuje się na mapie kulturowej w obrębie fantastyki, gdyż podobnie jak w SF lub fantasy bazuje na alternatywnym świecie przedstawionym (stworzonym na wzór rzeczywistości) i konstruuje nowe prawa rządzące tym światem. Wszystko po to, aby wprowadzić w jego obręb byty niewytłumaczalne, kwestionujące te prawa - niemożliwe do ogarnięcia umysłem bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych.

Kolejnym kryterium konstytuującym horror jest obrzydzenie, nieczystość. Efekt uzyskuje się przez deformowanie istot, hybrydyzowanie, powiększanie do nienaturalnych rozmiarów, nadmierne epatowanie ich fizjologią, zmasowanie. Całkiem inną podgrupę stworów stanowią te pozbawione formy materialnej. Element nieczystości jest konieczny, gdyż oprócz strachu i lęku wywołanego zagrożeniem, potwory mają również wzmagać w bohaterach pozytywnych i w nas (odbiorcach) wstręt, mdłości, drżenie i obrzydzenie. Koresponduje to z wyraźną w horrorach tendencją do kojarzenia potworów z brudem, rozpadem, oślizgłością, upośledzeniem, plugastwem. Przecież w każdej kulturze stworom nieczystym przypisuje się tajemne moce.

Obrzydzenie jest więc w przypadku horroru, nieodłącznym dopełnieniem strachu. Obok stanów lękowych, które obserwujemy u bohaterów, ważna jest wyraźna niechęć do nawiązania fizycznego kontaktu z potworem.



W jakich okolicznościach pojawiają się wątpliwości w definicji horroru? Przede wszystkim wtedy, gdy widz zbyt ufa ikonografii grozy. Na przykład, horrorowi przyporządkowana jest ikona potwora: a przecież - choć potwór (jako figura) jest warunkiem koniecznym kryterium horroru - to jednak niewystarczającym. Istnieje wiele przedstawień odrażających i budzących grozę stworów poza nawiasem świata horroru: między innymi w takich formach narracyjnych, jak: baśń, mit, fantasy. Musimy więc wyposażyć się w kryteria odróżniające horror od innych przedstawień, w których potwory również występują. O jednym z takich elementów już pisałem powyżej: są to oparte na grozie i lęku relacje bohatera z potworem. Bohaterowi horroru potwór jawi się jako coś nienormalnego, zaburzenie naturalnego porządku jego świata. Natomiast w innych utworach (np. baśniach) jawi się jako kreacja zupełnie normalna, jako nieodłączny element otoczenia. W klimatach baśniowych smok może być przyjacielem pozytywnego bohatera, jego towarzyszem podróży lub pomocnikiem w ważnej baśniowej misji, natomiast w horrorze - siewcą grozy dla zdezorientowanych mieszkańców współczesnej metropolii. Ale nie tylko groza i nieczystość odróżnia horrorowe potwory. Strzygi, gryfy, chimery, bazyliszki, smoki, satyry bywają przecież również w odrealnionym świecie mitu i baśni przyczyną strachu i niepokoju, ale - co ważne - nie są nienaturalne. Mogą się przecież tłumaczyć kosmologią baśniowego świata. Elementem ustanawiającym status potwora w horrorze jest pomyłka kategorialna - wrzucenie w bliski nam świat realny stworów w żaden sposób nieprzystających do rzeczywistości. Poniższa tabelka obrazuje najczęściej spotykaną relację elementów składowych horroru i baśni:

----------------------------------------------------------------------------------------
 
Świat:
Stwór:
   
BAŚŃ >
niezwykły
zwykły
     
HORROR >
zwykły
niezwykły
 
----------------------------------------------------------------------------------------


Pomimo czytelnych kryteriów decydujących o przynależności do horroru, często pojawiają się spory z klasyfikacją poszczególnych filmów. Tak było w przypadku słynnej 'Psychozy' Alfreda Hitchcocka: po dziś dzień trwają gorące dysputy, czy sfilmowana historia psychopatycznego mordercy Normana Batesa to horror, thriller, kryminał czy też może jakiś podgatunek dramatu. Film ten często jest intuicyjnie przypisywany horrorowi ze względu na archetypiczne rekwizyty grozy i scenografię wprost z gotyckich utworów: ponury, stary dom na odludziu, mroczne korytarze, szkielet. Nawet struktura dramaturgiczna (gwałtowne zwroty akcji poprzedzone transową eskalacją napięcia), swoista taktyka szoku (niepokojące i przenikliwe dźwięki i background muzyczny, gwałtowne ujęcia i cięcia montażowe) przemawia za tym, żeby uznać to za szczytne osiągnięcie filmowego horroru. Jednak wielu krytyków i teoretyków filmu nie uznaje tych argumentów. Twierdzą, że Norman Bates nie jest bytem nienaturalnym - jest schizofrenikiem, a schizofrenia jako taka nie jest przeceiż niczym nadprzyrodzonym - da się przecież wyjaśnić naukowo. Istnienie takich istot jak Bates trudno więc potraktować jako pomyłka kategorialna. Trudno też jednoznacznie opowiedzieć się za którąś ze stron sporu o 'Psychozę', tym bardziej że można znaleźć argumenty za nienaturalnością Bates'a, jak również za jego niewątpliwą nieczystością, którą uznaliśmy za jedno z kryteriów.

Możemy być raczej pewni co do pomyłki wobec filmu 'Mucha' w reżyserii Davida Cronnenberga, który to film został przez niektórych krytyków określony jako horror. Istotnie, zawiera całe spektrum horrorowych akcesoriów. Tytułowa Mucha to stwór wyjątkowo szpetny, nieczysty i wyglądający na byt siejący zagrożenie. Ale jego relacje z dziewczyną - która opiekuje się nim, czuje do niego sympatię i współczucie połączone z troską - wskazują odbiorcom konwencjonalną reakcję na stwora. To przecież od bohaterów pozytywnych 'uczymy' się stosunku do potwora. Nie możemy więc w tym przypadku mówić o horrorze, jeśli od bohaterki cedujemy uczucia pozytywne w stosunku do rzeczonej Muchy. To samo więc powinno się tyczyć King Konga.

Wynika z tego, iż przytoczone powyżej kryteria nie zawsze są w stanie sprostać definicji horroru. Moim zdaniem wynika to głównie z umownie pojmowanej nienaturalności bytów zagrażających bohaterom. 'Szczęki' Spielberga - czołowy film nurtu Kina Nowej Przygody - często ometkowane są jako HORROR pomimo tego, iż za potwora spełniającego rolę 'emitera' uczucia grozy uznaje się rekina ludojada - zwykłe zwierzę, jakich w morzach i oceanach żyją miliony. Gdzie ta niezwykłość, niesamowitość? Gdzie zaburzenie naturalnego porządku naszego świata? Gdzie podbudowanie metafizyczne, gdzie zjawiska nadprzyrodzone?

Obrońcy horrorowej natury 'Szczęk' na pewno zawyrokują: 'Szczęki' są horrorem, gdyż rekin atakujący w filmie odbiega od normalności: jego krwiożerczość, pomysłowość, opresyjność jest czymś niesamowitym. Rekin potrafi wdrożyć długofalowy plan zemsty znacznie przekraczający możliwości przedstawicieli jego gatunku. Ale czy to wystarczy? Przecież taka jest natura filmu (szczególnie rozrywkowego): postacie wydają się nieprawdopodobnie zwinne, inteligentne, silne i wytrzymałe. Detektywi wpadają na trop z nieprawdopodobną prezyzją. Indiana Jones lub Rambo dokonują nieprawdopodobnych wyczynów, na jakie nie ośmieliłby się żaden z przedstawicieli rodzaju ludzkiego.

Jak w w takim razie ometkować film 'Misery' na podstawie prozy mistrza gatunku - Stephana Kinga? Kobieta, która więzi pisarza w samotni, nie ma żadnych symptomów niezwykłości. Przystaje do świata w 100%. Jest kompatybilna z rzeczywistością prowincji USA. A że rzuciła się ponownie do walki po ogłuszeniu maszyną do pisania? Pewnie uśmiechacie się, przypominając sobie ile razy główny antagonista 'powstaje z martwych' by z wściekłością rzucić się do walki z 'bohaterem bez skazy' (vide: 'Szklana pułapka', 'Zabójcza broń' - można by wymieniać w nieskończoność).

Dajmy więc spokój definicjom! Po co psuć sobie przyjemność z obcowania z pierwotnym lękiem - niech służy nam w autoterapii (artykuł: 'Lęk - terapeuta') i w oswajaniu śmierci przez jej karnawalizację (artykuł: 'Karnawalizacja śmierci'). Definiowanie gatunków może jednak służyć progresywnym twórcom jako bodziec do znajdywania luk w tych definicjach, przenikania przez nie i tym samym rozwijania charakterystyki gatunku, przekraczania granic skostniałej konwencji. Horror cierpi na schematyczność, może więc czas na dokładne jego unormowanie, opisanie jego zasad - by twórcy trochę go 'ponaciągali' estetycznie.



Tekst i ilustracje: Zalibarek - Rocznik '78. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Rezydujący w Krakowie rysownik, ilustrator, autor okładek książek i plakatów teatralnych, projektant graficzny, artysta multimedialny, prozaik. Dawnymi czasy komiksiarz. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Związany z Belvedere Gallery, Toronto. Nie lubi wystaw, ale coraz częściej wystawia.

więcej na www
 











do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek