powrót do strony głównej
     Numer 02 _ Lipiec 2005 - Spis treści -  
    
poprzednia strona
str. 2
następna strona
powrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   






      
 
                 Potwory średniowiecza









Przyszło nam żyć w czasach przewartościowania wszelkich estetycznych norm. Mając poczucie pluralizmu definicji piękna, przywyczailiśmy sie do synkretyzmu, postmodernistycznych mariaży kiczu, brzydoty i piękna. Potrafimy zmierzyć się z ładunkiem niedoskonałości materii, rozpadu, a nawet odrazy. Wydaje nam się, że to osiągnięcie naszego wieku - wywalczone przez prowokacje artystyczne awangardy, która na przestrzeni lat zmieniała ludzkie przyzwyczajenia percepcyjne, mieszając zapamiętale w kadzi z etykietką 'Estetyka'.

 
Dziś piękno nie sposób ująć w jednolitą doktrynę, system, algorytm.
 
 

Współczesny wielbiciel horrorów - który udziela prymatu kulturowego pokracznym, pokaleczonym istotom z najwymyślniejszych bestiariuszy popkultury - odrażającym, budzącym grozę, dokonującym krawawych rozrachunków na niewinnych ofiarach i gwałcącym wszelkie ludzkie prawa - dostrzega piękno tych przedstawień. Nikogo to nie dziwi. Wszyscy przesuwamy pojęcie brzydoty w sobie tylko znanych kierunkach i uważamy niejako za zdobycz cywilizacyjną to, iż możemy dzisiaj zachwycić się postacią Obcego, Marylina Mansona, Pinheada, Freddy'ego Krugera, Godzilli i wszelkimi 'plugastwami', jakie nosiła Ziemia, Kosmos i Zaświaty.


 
 
 

Ale czy już wcześniej człowiek nie dostrzegał piękna brzydoty, budzącej strach i grozę?

 




 

W każdej przeszłej epoce istniał czytelny podział na piękno i brzydotę. Nie było tego chaosu interpretacyjnego, z jakim musi zmierzyć się współczesny odbiorca kultury. Piękno miało swoją domenę: uwarunkowaną systemem filozoficznym, matematycznymi proporcjami, teologiczną zgodnością z ówczesną kosmologią, korelacją z celem, prawem moralnym, wartością materialnego budulca itp.

Brzydota
również istniała w ramach określonych cech.

 

Co określało brzydotę?

 

Brzydota, potworność w czasach zamierzchłych oznaczała w głównej mierze niezgodność z ustaloną normą. Była antytezą piękna, dysharmonią, pogwałceniem praw ludzkich i boskich, na których opierała się idea piękna (tak fizycznego, jak i moralnego, gdyż te dziedziny dopełniały się). Częstym warunkiem brzydoty był też brak - czyli pozbawienie jakiejś cechy, którą dana rzecz/istota powinna ze swojej natury posiadać, a także zakłócenia integralności (stąd okaleczenia, amputacje były z oczywistych względów brzydkie).

Możliwości określenia średniowiecznej brzydoty było wiele, bo i wiele było norm, które można było omijać. Za przykład niech posłuży jedno z określeń brzydoty, jako niezgodności dostosowania materii do formy. Według tego klucza, pięknie wykonany sierp z najszlachetniejszego kryształu wyraża brzydotę, gdyż użyty materiał (mimo swego powierzchownego piękna) nie pozwala przedmiotowi spełniać swych funkcji. Stąd zrodziło się kryterium brzydoty jako niezgodności celu. Piękno przyporządkowano wymogom utylitaryzmu.

 

Jak widać, różnice w odniesieniu do współczesności są kolosalne. Zauważmy, że nawet pojęcie światła i ciemności rozdzielało wszystko na byty piękne i brzydkie. Według Tomasza z Akwinu piękne jest tylko to co jest jasne - obdarzone blaskiem i uwznioślającą świetlistością - gdyż ze światłem utożsamiany był Bóg (i to nie tylko w chrześcijaństwie: np. Ra, Baal). Stąd mrok, nieodłączny element budujący nastrój horroru, opowieści niesamowitych, weird tales - był w czasach wieków średnich uznawany za niezgodny z kryterium piękna.

 

Wydawać by się mogło, że wszelkie odejście od piękna było zabronione, piętnowane, karane. Nic bardziej mylnego. W średniowieczu czuło sie pociąg również do brzydoty.

 
 
 

Tym różniły się wieki średnie od starożytności: nastała bowiem era chrześcijaństwa, a wraz z nią ból, tortury, deformacje fizyczne, rany i śmierć Chrystusa. Twarz Chrystusa wykrzywiona w grymasie bólu zapełniła karty ksiąg, płótna, freski. To musiało zmienić wrażliwość i nastroić ludzkość bardziej tolerancyjnie do brzydoty. Przejawiało się to w anektowaniu sztuki do dziedzin, które mogą zmagać się z problemem grozy, cierpienia i wychodzić zwycięsko z konfrontacji.

 
 

Jako dowód, zacytujmy wiarygodnego świadka tamtej epoki, Bonawenturę z Bagnoregio (XII wiek), który pokrętnie tłumaczy:

Ponieważ jasne jest, że obraz zwany jest pięknym, kiedy dobrze jest namalowany i mówi się także, że jest piękny, kiedy dobrze kogoś przedstawia. I to, że taka jest ta inna przyczyna piękna, wynika z faktu, że jedno może istnieć bez drugiego; dla tego samego powodu, dla którego mówi się, że wizerunek diabła jest piękny, kiedy przedstawia dobrze jego brzydotę, i że z tego względu sam jest brzydki."

fragm. Sententiae

 
 
Stąd nasuwa się wniosek o ówczesnej świadomości estetycznej: przekonanie, że istanieje brzydota dualistyczna, która:

1) odpycha nas w naturze, wywołuje odrazę i lęk
2) wywołuje opanowany zachwyt w pięknej sztuce

To zakrawało na rewolucję, jednak do prawdziwej rewolty estetycznej miało to doprowadzić dopiero w dobie romantyzmu. Ale nie uprzedzajmy faktów.
 
 

Jak tłumaczono się w średniowieczu z pociągu do grozy?

 
 
Opisywany powyżej przykład kryształowego sierpa, dowodził o istnieniu piękna utylitarnego. W tej interpretacji groza i brzydota mogły być piękne (jak dowodzili ówcześni myśliciele: m.in. Aleksander z Hales, Wilhelm z Owerni) gdyż stanowiły przeciwstawienie pięknu, pozwalały pięknu być pięknym i tym samym tworzyły idealny porządek w boskiej kreacji, która była pięknem absolutnym. Potworność nadawała więc światu równowagę: byty nieczyste uwypuklały piękno duchowe i cielesne - powodowały, iż wszelkie elementy można było doceniać w całości i mocniej kontemplowac dzieło stworzenia.
 
 
Demony i monstra były zrazu traktowane z dystansem, ale wkrótce mnisi-kopiści zaczęli z lubością zapełniać nabożne woluminy figuratywnymi przedstawieniami zła: przywoływano cały bestiariusz istot wyklętych, fantastycznych potworów i hybryd (czworonogi z ogonami węża, centaury, strzygi, gryfy, bazyliszki, satyry, trójgłowe dziwolągi, mityczni mieszkańcy Antypodów, diabły, przechery, utopce, lwy z ludzką głową, ptaki z rybimi ogonami, itp.) Bawiono się postacią ludzką: dodawano członki, mnożono głowy, odejmowano narządy (na przykład postaci bez tułowia - tylko głowa i kończyny), 'doklejano' artefakty zwierzęce (rogi, ogony, błoniaste palce, skrzydła, łuski, zwierzęcą sierść). Wtedy to pojawiły sie opisy piekła: Dantego w literaturze i Bosha w malarstwie. Figuratywne przedstawienia piekła w malarstwie sakralnym - pełne trupich postaci, bestii i demonów - były swoistą homilią dla niepiśmiennych i nie znających łaciny - poprzez nadrealną grozę przekazywały sugestywną naukę o marności i grzeszności człowieka. Potwory coraz liczniej gościły w kulturze. Ale wciąż traktowane były z dozą hipokryzji, z poczuciem winy przyznawano się do fascynacji ikonografią Zła.
 
 
Dopiero epoka romantyzmu wyzwoliła kulturę z tych obaw i w pełnej krasie zaprezentowała odważny program piękna grozy.
 
 


Tekst: Zalibarek - Rocznik '78. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Rezydujący w Krakowie rysownik, ilustrator, autor okładek książek i plakatów teatralnych, projektant graficzny, artysta multimedialny, prozaik. Dawnymi czasy komiksiarz. Re(d)aktor naczelny i graficzny PUZDRA. Związany z Belvedere Gallery, Toronto. Nie lubi wystaw, ale coraz częściej wystawia.

więcej na www












do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek