Hekatomby potu i łez. Drugi numer był często przekładany, spóźnialiśmy się niemiłosiernie, lekką ręką przesuwaliśmy ruchome terminy. Okupiliśmy to zachwianą wiarą w siebie, szpetnymi rysami na charakterach, przeciwślizgowym bieżnikiem na wątrobie, degradującym nawykiem noszenia czarnych golfów oraz palenia papierosów bez filtra i bibułki.
Ale wystarczy zerknąć na Temat Numeru 2: GROZA i powiązaną z nim majestatyczną postać kostuchy z kosą, która jednym precyzyjnym cięciem mogła uwolnić nas od męki tworzenia numeru 2... i już wiemy w czym rzecz. ŚMIERĆ... Temat to drażliwy: drąży niespokojną świadomość śmiertelników, drenuje umysły maluczkich i uczonych, chwyta za gardło w chwilach zadumy.
Nic dziwnego, że w niewytłumaczalny sposób temat ten zatamował zapał wrażliwych PUZDROwicieli - nadrealnych wyjadaczy, jak i neofitów - miotaczy poetyckiego szyderstwa, absurdu i nadrealnej cudowności.
Motyw śmierci to deprymujący ikonostas wszystkich kultur. Sztuka próbuje zmierzyć się z kostuchą od czasów jaskiniowych. Najpełniej rozwinięto program wielbienia grozy i śmierci w romantyzmie, kiedy pojawiły się gatunki fantastyki grozy oraz powieść gotycka. W roku 1810 ukazała się nawet instrukcja w tonie żartobliwym, która podawała gotowy przepis na przeróbkę zwykłego romansu na romans gotycki:
Zamiast domu - weź zamek, zamczysko;
zamiast altany - jaskinię;
zamiast westchnienia - jęk;
zamiast ojca - olbrzyma, potwora;
zamiast szkatułki - sztylet (zbryzgany krwią);
zamiast lekkiego zefirka - wycie burzy;
zamiast gladko ogolonego dżentelmena;
zamiast niechętnego spojrzenia - mordercę;
zamiast starego sługi - mnicha;
zamiast komplementów i uczuć - szkielety, trupie czaszki;
zamiast zroszonego łzami listu
- splamioną krwią magiczną księgę;
zamiast słów w obcym języku - tejemnicze głosy;
zamiast delikatnego skinięcia - sekretną przysięgę;
zamiast lichwiarza lub adwokata - błąkającego się ducha;
zamiast starej gospodyni - czarownicę;
zamiast pocałunku - ranę;
zamiast ślubu - morderstwo o północy.
(z książki M.Wydmucha "Gra ze strachem", Warszawa 1975)
Po przeczytaniu powyższej instrukcji wydawać by się mogło, że nurt grozy to konwencja nadmiaru - barokowa rekwizytornia, sadzenie wyniosłych kwiatów zła w małej, balkonowej doniczce - że to niefrasobliwe przesuwanie makabrycznych pionków po planszy. Ale po krytycznym ogarnięciu gatunkowych uwarunkowań sztuki grozy, objawia się prawda o bezradności człowieka w codziennych zapasach z kostuchą; o "życiu jako śmiertelnej chorobie przenoszonej drogą płciową" (jak zauważył Zanussi).
O tym jest ten numer: o próbach estetycznego okiełznania zjawiska grozy - o karnawalizacji śmierci - dwuznacznej definicji horroru - ponadczasowym pięknie mroku, zagrożenia i lęku - o tym, jak człowiek ponowoczesny wpadł w pułapkę lęków, serwowanych przez środki masowego przekazu - o początkach literatury grozy - o kinie ostatniego tchnienia (snuff) - wreszcie o grozie nadrealnej, uwolnionej z uległej podświadomości twórców.
To nie koniec atrakcji, oprócz tematu numeru dostarczamy w postaci homogenizowanej: braci Quay, Francisa Bacona, purnonsensową grę w pudełka, parcie w cha!arcie, zebranie komisji noblowskiej, podręcznik fotografa otworkowego i wiele innych obłych cacuszek: felietony, teksty krytyczne, refleksje, miniatury literackie w dziale Poczytaj Mi Mamo.
Numer 2 - jak pewnie zaraz zauważycie - przynosi zmiany:
1) graficzne: uspokojenie szaty graficznej - większa przejrzystość - stały panel nawigacyjny do poruszania się pomiędzy stronami
2) strukturalne: dział Galeria stał się osobną częścią serwisu, niezależną od numerów części magazynowej - dodaliśmy 2 działy: Schizo-Dido (teksty potłuczonych, dociskanie śruby absurdu) oraz Biuro Samopomocy Twórczej (porady warsztatowe dla twórców)
2) koncepcyjne: już wkrótce rusza zapowiadany dział POZA NUMEREM (planujemy rozruch tej części po wakacjach - chwilowo trwają prace informatyczne)
Nowy numer zapowiadam szumnie już teraz, bo przygotowujemy kąśliwe szyszki absurdu w ocynkowanym puzderku na październik: tematem numeru 03 będzie "Poetyka tłoków i trybików". Będzie się gęsto działo! Tym bardziej, że to nasz debiut w formie papierowej (Puzdro 03 będzie w formie 30-stronicowej cześci magazynu kulturalnego Rita Baum - szukajcie nas zimą bądź wiosną we wszystkich Empikach i dobrych księgarniach).