| |
|
Ezoteryczny Kraków - stała rubryka zalibarka |
| |
Ale heca! Słusznych rozmiarów kra lodowa przydryfowała do Krakowa z odległej Grenlandii w nocy z 23 na 24 września br. Wdarła się dyskretnie i bezszelestnie, wciskając się ochoczo między Sukiennice, a Kościół Mariacki. Swój wielki, lodowy zadek wypięła bezwstydnie u wylotu ulicy Floriańskiej.
"Lodowy sopel w nozdrzach Małopolski!"
"Arktyczna piekło u stóp Wawelu!"
To tylko niektóre nagłówki krakowskich gazet.
Zaalarmowane władze miejskie ogłosiły stan kryzysowy. W zakonspirowanej pakamerze Głównej Sprzątaczki Urzędu Wojewódzkiego zebrał się sztab powołany przez prezydenta miasta Krakowa. Radzili wśród detergentów, gardłowali zapalczywie, dłubali w uszach, lekko zbici z tropu skrobali się po siatkówkach, aż w końcu ustalili co następuje: gwałtowny spadek temperatury w Krakowie można odwrócić! Wystarczy tylko przybliżyć równik.
Nazajutrz wszyscy mieszkańcy, w czynie społecznym, zabrali się żwawo do dzieła: splunęli w dłonie i zarzucili liny zakończone hakami, które niczym mocarne pazury wpięły się w równoleżnik 'zero'. Ciągnęli wszyscy, połączeni wspólnym, wzniosłym celem: mieszczuchy i lekkoduchy, kibice Wisły i Cracovii, studenci i nuworysze, poeci i żylaści proletariusze, wiotcy klerycy i krzepkie prostytutki.
Ciągnęli dnie i noce, intonując nabożne pieśni. W końcu przyciągnęli równik na dobre i smrodliwa fala gorąca dmuchnęła im w oczy, a mdłe bananowe wyziewy osłabiły trzewia dzielnych mieszkańców. Radość nie trwała długo.
|
|
|
| |
|
| |
|
| |
|
| |

Ciągnęli wszyscy, połączeni wspólnym, wzniosłym celem: mieszczuchy i lekkoduchy, kibice Wisły i Cracovii, studenci i nuworysze, poeci i żylaści proletariusze, wiotcy klerycy i krzepkie prostytutki. |
| |
|
| |
| Okazało się, że wraz z równikiem przyciągnięto sporo wszelakiego dobra: bambusowe chałupy, rogi antylop, drewniane tykwy na wodę, wyciskarki do daktyli, dystrybutory na dżinsowe przepaski biodrowe oraz mnóstwo autentycznych Murzynów. Kraków przybrał się w nową jakość. |
|
Z reguły Krakowiacy nie są zawistni, ale wyciskarki do daktyli to już gruba przesada! W dupach się poprzewracało tym Murzynom! Chyba sami rozumiecie...
Rozpoczęła się Wielka Nagonka. W krakowskich restauracjach hitem sezonu stała się zupa "Won-Stąd" z kawałkami 'bambusa' o dwudziestu pięciu smakach. Kioskarze wznieśli się na wyżyny złośliwości i zaprzestali sprzedaży prezerwatyw XXL. Niektórzy postulowali przyciągnięcie kry z Morza Barentsa. Tak w Krakowie witano równikowych gości. Czarni bracia zapowiadają, że wkrótce urządzą w grodzie Kraka Paradę Dumy Murzyńskiej.
Zalibarek
25 września 2004
z bloga zalibarek.com
nastepny odcinek w PUZDRZE 02
|
|