|
|
|
|
| |
PIERWSZA STRONA |
| |

Zapoczątkowana przez amerykańskiego rzeźbiarza Alexandra Caldera idea mobili, czyli rzeźb będących ruchomymi kompozycjami przestrzennymi, wkroczyła w wymiar cyberprzestrzeni. Tylko zamiast stelażu z prętów i rozedrganych wielokolorowych blaszek mamy eksperymentalne animacje w technologii 'flash', która wpłynęła na estetykę mediów i - jak niektórzy twierdzą - mocno ją zubożyła przez gładką geometryczną oszczędność i dosadność nieskomplikowanej ikony. Wystarczy jednak zagłębić się w prace Geoffa Lillemona (rocznik 1981) zgromadzone w projekcie internetowym 'Oculart', aby dojrzeć we 'flashu' potężne artystyczne narzędzie. Oto co można wyczarować z jego pomocą przy dużej dozie szaleństwa, plastycznej odwagi i kompozycyjnego rozmachu. Oniryczny projekt Oculart to zbiór klipów-instalacji (a może by tak ukuć termin 'cyber-mobile'?), które przewartościowały wszystko, co zobaczyłem w internecie w dziedzinie 'motion design'. Nerwowe drgawki rytmizują krótkie sekwencje, czerpiące pełnymi garściami z nadrealnej spuścizny. Zdarzenia, postaci, tła - wszystko jak z delirycznej wizji z akompaniamentem niepokojących dźwięków. Świeże, wyraziste. Malarska wrażliwość autora pozwoliła z wpuszczonych w ruch kolaży ze zdjęć, przesterowanych grafik, rysunków, niedbałych szkiców stworzyć świat 'chorych', niepowtarzalnych fantasmagorii.
zalibarek |
|
| |
|
| |
DRUGA STRONA |
| |

Dla osób, którym duszna atmosfera strony Oculart wyda się zbyt ciężka, polecam radosny projekt retro o kryptonimie 'Fubbs'. W cyrkowej atmosferze purnonsensu i groteski przemieszczamy się przez wyłożone atłasami sale, zagracone tajemniczymi artefaktami, ukochanymi i rozsławionymi przez tuzów surrealizmu: minotaurty, gałki oczne, rybie głowy, lalki-manekiny, wydrążone króliki, absurdalnie nieużyteczne maszyny. Animacje przywodzą na myśl niektóre dokonania Terry'ego Gilliama (np. czołówka do Monty Pythona). Mają jednak nad nimi wyższość interakcji - każda sala to wyzwanie dla nas, gdyż musimy się sprawdzić w wymyślnych, karkołomnych i mocno odrealnionych konkurencjach, takich jak sadzenie i podlewanie pnączy rodzących dzieci-lalki, układanie choreografii do tańca planet wokół słońca czy też operowanie armatą na muchy. Wszystko w pysznej, przedwojennej stylistyce starych rycin - czuć ten zaduch i wypłowiałą nostalgię. Zakładamy więc monokl, zaciągamy się tabaką i dajemy się porwać dziwnym światom ukrytym w projekcie 'Fubbs'.
zalibarek
|
|
| |
|
| |
TRZECIA STRONA |
| |

Sieciowym buszmenom nie trzeba chyba tłumaczyć, jak trudno w internetowych zasobach odnaleźć darmowe, a zarazem wyczerpujące kompendia z zakresu dorobku kultury współczesnej. Witryna Ubu, biorąca za patrona bohatera obrazoburczej sztuki A. Jarry'ego, jest właśnie takim niezwykłym miejscem, gdzie zyskuje się bezpłatny dostęp do naprawdę przepastnych archiwów sztuki, głównie ubiegłego wieku. Narodziła się parę lat temu jako dzieło anonimowych zapaleńców, pragnących zgromadzić możliwie największą kolekcję dokonań dwudziestowiecznego awangardyzmu, teraz, po przejściu pod skrzydła akademickie i zyskaniu pojemniejszego serwera, staje się jedną z ważniejszych składnic wiedzy o kulturze alternatywnej. Tu można wysłuchać nagrań prekursorów dadaizmu i muzyki elektroakustycznej, poznać dorobek twórców eksperymentujących ze słowem, dźwiękiem i obrazem, zagłębić się w różne odgałęzienia awangardy, a wszystko dzięki gigantycznej bibliotece multimediów, która uwzględnia pokaźną liczbę nazwisk, zarówno tych, o których wspominają podręczniki, jak i tych, o których pamiętają nieliczni historycy sztuki. Duchamp, Beckett, Malarme, ale też Bunuel, Riley czy Oswald, teksty, nagrania, filmy, ponadto, jakby tego mało, spory dział etniczny! Prawdziwe sieciowe muzeum, którego zwiedzanie może zabrać naprawdę dużo czasu.
badula
|
|
| |
|
| |
znalazłeś ciekawą stronę?
podziel się tym z nami |
| |
|
|