|
|
|
|
|
| |
|
|
| |
Młodzi twórcy są niecierpliwi - trudno nad tym faktem utyskiwać - to domena młodości, która domaga się życiowej mobilności. Liczą na szybką i bezbolesną inicjację w szeregach przodowników rynku sztuki. Długoletnie okresy wyposażania sie w warsztat, kunszt, wrażliwość wydają się dziś stratą czasu w wyścigu o apanaże, gaże i angaże. Nic dziwnego, iż młodzi adepci sztuk plastycznych z obserwacji sztuko-targowiska wysuwają praktyczne wnioski: trzeba stawiać na solidną PR-wą fasadę, za którą można się bezpiecznie skryć, wypuszczając tylko marketingowe echosondy. Podpieranie się swoimi dokonaniami na polu walki z własną indolencją i niemocą twórczą to, według wielu współczesnych artystów, droga przez prometejską mękę. Od plastycznej logiki w zapełnianu przestrzeni płótna (bądź innego podłoża) ważniejsza jest sztuka pisania press release o sobie. Ambicje uciszają rozsądkowy osąd możliwości i umiejętności. A młodzi podpatrują, węszą chwytliwe trendziki w artystycznym stawaniu na głowie, by szybko 'stanąć na nogi'.
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
Stąd dość nowe zjawisko neosasnalizmu - wzorowaniu się na idolu polskiego banalizmu, Sasnalu - wytartej kopii Luca Tuymansa. Ostatnio rosła w kraju nad Wisłą liczba jego naśladowców, którzy dopatrywali się w nim złotego cielca pustej, agresywnej agitacji artystycznej stosowanej (dość umiejętnie) przez niejaką Walerię Raster. Ale nie o Sasnalu będzie mowa - a szkoda, bo to dość ciekawe zjawisko. (Mam nadzieję, że Naczelny pozwoli mi kiedyś o nim napisać)
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
W trosce o absolwentów artystowskich uczelni, przeróżne periodyki o sztuce zaopatrują ich w gotowe wzorce karier. Dzięki Bogu, nie są to przepisy dawkowania PR-owego szumu (przynajmniej nie wprost), ale sylwetki konkretnych twórców z konkretnym modelem tworzenia. Magazyn "Arteon", które uznaję za cenne źródło wiedzy o sztuce najnowszej, również podaje taki probierz. Ustanowienie Nagrody Arteonu uznaję bowiem za wyznaczenie wzorcowych postaw. Tym razem modelowym, niedoścignionym prototypem stał się malarz Mariusz Dąbrowski. W magazynie *1 czytamy uzasadnienie werdyktu:
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
Martwe natury Mariusza Dąbrowskiego z roku 2000 przedstawiają przeważnie filiżanki; czasami filiżanka występuje w duecie z łyżeczką. Filiżanka ustawiona na spodeczku pojawia się w centrum kadru lub zostaje przesunięta ku którejś ze stron pola obrazowego, by zostawić miejsce dla łyżeczki."
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
Sympatyczne? Ja jestem zawiedziony. Miałem chrapkę na nowe objawienie, nową formułę estetyczną. A dostaję kopa w ciemię: pop-banalny do kwadratu, bezrefleksyjny przekaz. Bez krzty plastycznego wyrafinowania. Gdyby jeszcze autor pokusił się o subtelne gry ze światłem, porcelanową strukturą, fakturami, to może dostałby zlecenie od sieci IKEA na obrazki do katalogu z filiżankami Soare lub Inbjudan (warto zaznaczyć, iż Dąbrowski maluje również pasiaste kanapy). Ale na pewno takiego zlecenia nie dostanie i musi posiłkować się neosasnalowym kalkowaniem zgrzebnego śmietniska konsumpcji - operując 'modną' grubą obwiednią. I - paradoksalnie - może tylko szukać poklasku w getcie tak zwanej sztuki wysokiej, która potrafi dziś wchłonąć wszystko. Dalej w tekście jest jeszcze ciekawiej, bo publicystka próbuje podrasować wybór Arteonu krytycznymi wywodami. Istny metafizyczny cyrk dla wtajemniczonych! Cytuję skwapliwie natchnioną rozprawę o filiżance:
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
Jeśli (filiżanka) zajmuje środek obrazu, zdaje się władać pozostałymi aspektami kompozycji, jeśli zaś sąsiaduje z łyżeczką, zaczyna wikłać się z nią w sieć wzajemnych relacji . W jednej z wersji biała łyżeczka koresponduje z białym wnętrzem filiżanki, dzięki czemu pomiedzy namalowanymi przedmiotami konstytuuje się wizualne pokrewieństwo, wyabstrachowane od ich cech użytkowych. Filiżanka i łyżeczka przestają służyć do picia herbaty. Są namalowane, zamknięte w polu obrazowym, obramowane - zaanektowanie ich dla malarstwa powołuje je do ewokowania nowych znaczeń . Płaskość przeważnie jednokolorowego tła oraz zamarkowanie granicy pomiędzy ścianą a stołem, na którym stoi naczynie, sugeruje, że filiżanki namalowane są zupełnie czymś innym niż filiżanki, z których pija się herbatę." |
|
| |
|
|
| |
|
| |
Nie sposób przytoczyć tu następnych akapitów, będących wnikliwą analizą wzajemnych relacji filiżanki z jej porcelanowymi i cynowymi pobratymcami. Wrażenia? W kilku słowach: podbudowana ideologicznie pochwała nudy. (Nie pierwsza i nie ostatnia w sztuce najnowszej) Fascynujące relacje w trójkącie filiżanka - łyżeczka - spodeczek, niemalże z trzeciego poziomu abstrakcji filozoficznej, są wyjątkowo 'elitarne'. Mówiąc z przekąsem: z takim ładunkiem ezoteryki dawno się nie zmierzyłem! I z takim nadęciem krytycznym.
|
|
| |
|
|
| |
|
| |
Nie chcę tu łajać nikogo - a broń Boże pana Dąbrowskiego! A nawet szczerze podziwiam jego karkołomne łamańce w celu rozpracowania psychologicznego konstruktu filiżanek. Myślę także, że jest to dobry materiał szkoleniowy dla młodych twórców. Niech się wzorują, a co! Wobec tego....

Pokażcie, że można pokazać relacje między tosterem i nocnikiem bez uciekania w banał, że można ten nabrzmiały problem zwizualizować z naciskiem na alchemię wyobraźni i nienachalną metafizykę. Zmuśmy tostery do zacytowanego wcześniej 'ewokowania nowych znaczeń'. Choćby wbrew ich woli...
Prace można nadsyłać do 13 marca 2006 roku na adres mailowy redakcja@puzdro.pl z tematem "Nagroda PUZDRA 2006". Jury w składzie: cała redakcja PUZDRA, puzdrowi współpracownicy, marszandzi, krytycy, artyści (znani i nieznani) ogłosi werdykt 21 marca 2005 o godzinie 21:22:12 na stronie magazynu PUZDRO.
Nagrody: publiczne noszenie na rękach i bicie pokłonów przez członków redakcji PUZDRA, a także upominki od składu redakcyjnego plus albumy, karnety na siłownię w wybranym przez laureata miejscu. Przesyłane prace będziemy niezwłocznie zamieszczać na specjalnej stronie konkursowej. Wybrane prace będą pokazywane również na wystawie pod patronatem PUZDRA.
Konkurs jest jak najbardziej serio!
Zróbmy to dla potomności. Aby sztuka nie stała się sztukmistrzostwem. Albo - co gorsze - PR-ową wydmuszką.
Erich Wunderschwanz
|
|
| |
|
|
|
|

1 Wszystkie cytaty pochodzą z magazynu "Arteon" nr 3(59) marzec 2005 - strona 5: artykuł "Malowane / fotografowane" pióra Marty Smolinskiej-Byczuk
|
o autorze
konserwatywny przedstawiciel drezdeńskiego undergroundu - myśliciel, mąciciel - lubi mieszać - nieznany
|
| |
|
|
|