|
|
| |
|
|
| reflexsje |
| |
|
| |
|
| |
O czym opowiada filmowa historia? Miłość, zdrada, zbrodnia oraz wiele podobnych motywów, na wymienianie których nie starczyłoby życia mitycznego śmiertelnika - "długodystansowca" Nestora.
Aby nie zagubić się w oceanie rozmaitych wątków, kino wprowadziło podział na gatunki. Jeśli obraz wysuwał na plan pierwszy historię miłosną, wtedy film określało się jako melodramat (ważne jest nieszczęśliwe zakończenie romansu np."Casablanca") lub komedię romantyczną ("ku pokrzepieniu serc" bridget - jones'owatych samotnych panien finał jest zawsze szczęśliwy np. kultowa "Pretty woman"). Tak też wykształcił się western, film psychologiczny, horror. Jednak powielanie podobnych rozwiązań w ramach gatunku, doprowadziło do bliźniaczego wręcz podobieństwa scen.
|
|
|
| |
|
|
| Czym innym jest posługiwanie się luźnymi kliszami (trudno oczekiwać od filmu miłosnego, że nie będzie w nim wątku romantycznego), czym innym zaś stosowanie wręcz takich samych rozwiązań, najczęściej nie grzeszących życiową logiką. Z drugiej strony, wewnętrzny sens filmu wymaga powtarzania określonych fabularnych pewników, aby dany gatunek mógł mieć rację bytu (gdyby bohater nie pakował się w niepewne zakamarki, nie spotkałby wampira, nie zostałby ugryziony, horror nie mógłby powstać itd.). |
|

... gdy nasi zakochani całują się, robią to z wdziękiem i sterylnie. Nigdzie śladu śliny, odgłosów "cmokania" z życia wziętych... |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
Powtórzenia męczą, ponieważ mnożą kuriozalne sytuacje, które z egzystencją przeciętnego człowieka nie mają nic wspólnego.
Seks ulega w większości filmów jakiemuś zdewociałemu przemilczeniu lub śmiesznemu idealizowaniu. Gdy nasi zakochani całują się, robią to z wdziękiem i sterylnie. Nigdzie śladu śliny, odgłosów "cmokania" z życia wziętych (wyjątkiem przekomiczna, naturalistyczna scena z nitką śliny zawieszoną między całującymi się ze "Śmieszności"). Prawdziwie aseptyczna, bezpieczna miłość! Jeszcze zabawniej ma się sprawa z namiętnością fizyczną. Tu drastycznie ucina się kadr tuż przed mającą nadejść konsumpcją . Wynikałoby, z tego że normalnym ludziom zawsze powinien urywać się film na chwilę przed zrzuceniem ciuszków. Obecnie panuje jednak tendencja do ukazywania aktu miłosnego jako choreograficznie doskonałych, obłędnych łóżkowych akrobacji, ale i tak bez dźwięków uderzających o siebie ciał, męskiej czy kobiecej nieporadności w radzeniu sobie z partnerem (kłopoty ze stanikiem itp.). Chyba, że oglądamy głupawą komedię typu "Sposób na blondynkę", gdzie z kolei kłopoty seksualne bohatera są przerysowane (przycięcie członka rozporkiem, spermowy "żelik" na włosach). Innym zgrzytem, który serwuje srebrny ekran jest fizyczna doskonałość (pryszcz jest słowem nieznanym) lub poranna świeżość (zawsze zasypiają i budzą się w makijażu, bez śladu wgnieceń od poduszki lub rozczochranych włosów).

Film kryminalny posiada też kilka chętnie klonowanych scenek. Jedną z nich jest motyw faceta (zwykle detektywa) szukającego w podejrzanej knajpie, istotnego dla sprawy człowieka. Akcja rozszczepia się na dwie możliwości: szuka kobiety, którą wyhacza, pijącą drinka przy barze (choć ona go nie zna, w mig w tłumie dostrzega właśnie jego!) lub szuka paskudnego bandziora i wtedy kończy się to nawalanką z udziałem wszystkich obecnych. Kolejnym motywem, znanym choćby ze "Szklanej pułapki", jest pojawienie się policji na samym końcu, już po jatce (też ostatnia scena "Chinatown"). Zastanawia również jak uwięzieni przez złoczyńców w budynkach ("Szklana pułapka"), autobusach ("Speed. Niebezpieczna szybkość") ludzie mogą wytrzymać bez zrobienia siku, zwłaszcza w tak stresujących sytuacjach? No i ta męcząca poprawność polityczna! Znamienne są filmy z Morganem Freemanem. Ten ciemnoskóry aktor zwykle odgrywa postaci szlachetnych policjantów tropiących, notabene, białych przestępców ("Siedem", "Kolekcjoner"). Aby ścigał "podobnych kolorystycznie" do siebie, nie przypominam sobie...
Horror. Ciemność, tajemnicze miejsce (zwykle ślepa uliczka, piwnica, garaż - tu za bohaterem zawsze ktoś zamyka drzwi i gasi światło), najczęściej młodzi ludzie (bo przecież do młodzieży jest głównie adresowany). Chciałoby się za nimi krzyknąć: Po co kretyni leziecie do tej piwnicy, lasu itp .??? Wiadomo, że tam czai się potwór, morderca, a nawet szalony samochód ("Christine" według S. Kinga)! Ale oni nie słuchają, bo mają misję do spełnienia: muszą być efektownie zaszlachtowani. I jak tu mówić o strachu, skoro dokładnie wiemy, co się za chwilę wydarzy?
Kino zawsze posługiwało się wielokrotnie stosowanymi, często absurdalnymi "gotowcami". Mniejszy problem, jeśli wynika to z potrzeby odejścia widza od nudy codziennego życia w świat iluzji filmu. Jak wyśpiewywał Kazik Staszewski: (...) wnet zapomnieć na dupie krosty, zamiast krzywych, nogi mieć proste. Gorzej, gdy jest to rezultat braku wyobraźni i lenistwa kiepskich reżyserów...
Eva Milczarek
|
|
| |
|
|
| |
|
|
|
Eva Milczarek
Prawie historyk sztuki i krytyk artystyczny, niedoszły filmoznawca.
Współpraca z łódzką Galerią Manhattan i miesięcznikiem studenckim
"Semestr". Wielbicielka średniowiecza, kotów (zwłaszcza rudych i
czarnych), wiedzy ezoterycznej oraz wszelkiego rodzaju dziwności i
mistycyzmów. |
|
|
|
|
|