powrót do strony głównej
    _ Numer archiwalny: 01 _ Listopad 2005 - Spis treści        
powrót do strony głównejpowrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   





 
strona
 
powrót do numeru aktualnego
21
-->



01.
Sztuka najnowsza (zwana szumnie aktualną) nie istnieje obecnie w oddzieleniu od krytyki. Rozrośnęty aparat krytyczny, zaangażowany w podtrzymywanie żywotności sztuki przybrał rolę jej kreatora; jest jak doktor Frankenstein zszywający do kupy ropiejące ochłapy.

Proponujemy: koniec z dyktatem kuratorów i krytyków! Ich błędnie pojmowane poczucie misji doprowadziło do absurdalnej sytuacji, w której produkt artysty kwalifikuje się jako dzieło sztuki dopiero wtedy, gdy zostaje ometkowany wartościująco przez gildię krytyków. Wielka jest moc sprawcza tej grupy: z kupy łajna potrafi wyczarować ideologiczne totemy, wpierw przetrawione w zawiłym procesie bełkotliwej nadinterpretacji. To krytyk, zamiast artysty, kreuje rzeczywistość (podkreślmy, że złudną i wirtualną). Nie zgadzamy się z biernym podejściem do procesu twórczego, w którym artysta jest dopełnieniem nadętej machiny intelektualnej. Ten stan rzeczy demobilizuje twórców, sprowadza ich w nowe rejony bezradności. A to przecież ich indywidualne zmagania powinny dyktować warunki rozwoju sztuki!

Optujemy za sztuką, która ma zdolność zapładniania umysłów, bez konieczności posiłkowania się krytycznymi eleboratami. Nikt nie ma monopolu na percepcję sztuki. Do jej odbioru potrzebna jest tylko odpowiednio nastrojona wrażliwość, a nie wiedza. PUZDRO tworzy dla odbiorców, nie mizdrzy się do krytyków.
   
   
 
   
   
02.

Obserwujemy rażącą sprzeczność, prowadzącą do pseudoartystycznej burleski. Na scenie wystepują obok siebie: wyszydzana przez inteligencję przaśna, popowa rozrywka oraz modna sztuka spod znaku pop-banalizmu - hołubiona przez krytyczną brać, wysokonakładowe dzienniki i artystowskie periodyki. Gdzie przebiega linia graniczna między tymi dwoma nurtami? Niknie, kurczy się gdzieś na terenach twórczych odłogów i nieużytków - objawia się tylko w mętnych wywodach apostołów pop-banalizmu, którzy próbują odwrócić uwagę od bezrefleksyjnego pasożytowania na pop-kulturze.

Twórczość od zarania wieków chroniła ludzi od prozaicznej aktywności, powszedności, szarzyzny i wznosiła ponad ziemską doczesność. Obecnie dominują tendencje przeciwstawne - przyswajane jest to co banalne - cały zgrzebny, konsumpcyjny konglomerat świecidełek. Utkwili w pułapce doraźności i prostych schematach kalkowania lichoty.

Zamiast powyższych ciągot do społecznikowskiego pochylania się nad bazarową ekspozycją marności, praktykujemy wycieczki wgłąb podświadomości - tam można znaleźć rzeczy ciekawsze, intensywniejsze - o ile poszukiwania są ofiarne. Będziemy promować sztukę wyobraźni (co nie znaczy że jesteśmy orędownikami fantasy art), abstrakcyjną artykulację myśli, poszukiwanie ulotnej cudowności. Pragniemy coraz wyżej zawieszać niewiarę - odstawić racjonalne postrzeganie na kołku u powały. Będziemy propagować wykorzystywanie lewej (irracjonalnej) połówki mózgu. Stąd nasz sentyment do nadrealizmu, jako prądu, który najodważniej łączył naszą codzienność z oniryczną sferą marzeń. Ta ciągła fuzja doczesności z nadrealnością, skłania nas do skonfrontowania nadrealizmu z dzisiejszym "tu i teraz", co może wzmocnić jego przekaz. Chcemy również udowodnić, jak nośnym prądem jest nadrealizm - jak doskonale ilustruje problemy współczesności - jak pogłębia wszelkie wypowiedzi - jak kompatybilny jest ze wszystkim, co wymyślił człowiek. Podniosłość nadrealizmu spróbujemy skontrastowac z nieskrępowaną, (sztubacką czasem) zabawę w 'dada': śmieszenie, tumanienie, mydleniem świadomości, jątrzeniem skojarzeń, wytrącaniem z równowagi, burzeniem spokoju i harmonii. Będziemy węszyć takie idealne połączenia nie tylko w sztuce wysokiej, ale również popkulturze, nauce, życiu i... czymkolwiek.

   
   
03.
Sztuce krytycznej, minimalistycznej, konceptualnej, wyzutej z umiłowania formy i cyzelatorstwa przeciwstawiamy twórczość pielęgnującą konserwatywne i zapomniane wartości, takie jak: piękno, cudowność, solidność. Te (w naszym mniemaniu: nieodwołalnie niezbędne) filary działalności artystycznej zostały odrzucone do lamusa: jak śmieszny, fikuśny staroć. Dlatego postulujemy wrażliwość retro. Nie jest to ucieczka od wyzwań nowoczesności - broń Boże! - dalecy jesteśmy od odrzucania np. nowinek technicznych. Należy to rozumieć jako kontynuowanie poszukiwań wyżej wzmiankowanych wartości, gdyż w dziedzinie poszukiwania formy, finezyjnych zabaw z artystyczną materią można te wartości wzmocnić. Nie dajemy za wygraną i nie popadamy w artystyczny nihilizm, mówiąc: "Sztuka umarła", "Wszystko już było". Twórcy odrzucający potrzebę doskonalenia warsztatu i artystycznej rzetelności nie znajdują w naszych oczach uznania (a nawet zwykłego ludzkiego zrozumienia).

Odrzucamy również postrzeganie prawdy w sztuce jako działania na rzecz szemranych ideologii społecznych i politycznych. Sztuka nie jest kolejnym środkiem propagandowym i tubą światopoglądową, choć ostatecznie może przemycać społeczne wartości. Sztuka nasycona przyziemnym realizmem jest z góry naznaczona pierworodną ułomnością.
   
   
04. Przy wyznaczaniu dyrektyw programowych przydaje się jasno określony wróg, aby program ideologiczny okrzepł w czynnej walce.

Nie będziemy natarczywymi "lepperami", którzy z pianą na ustach będą ryczeć: "Pop-banalizm musi odejść!". Dywersyfikację na rynku sztuki uważamy za jeden z zacnych przywilejów demokracji. Zamiast wrogów, wolimy mieć partnerów (ale partnerom też można coś wytknąć). Nie wszystko akceptujemy, nie przyklaskujemy każdemu pomysłowi na zaistnienie w obiegu artystycznym - nie znaczy to, iż nie dostrzegamy pozytywów 'wrażych' formacji i negatywów własnych interpetacji sztuki. Do nikogo nie odwracamy się plecami. Nikomu nie pokazujemy języka.
   
   
Tak nam dopomóż Muzo-natchniuzo! Już w następnym numerze PUZDRA kolejny odsłony naszego manifestu i doklejane appendixy. Tymczasem odsyłam do naszego profilu. PUZDROwienia!


....................................................................................................................................


Zalibarek
Kraków, 17 września 2005 roku
 
 

Uff... zrobiło się podniośle, choć to dopiero muśnięcie tematu. Obiecuję, że dla równowagi już wkrótce (od numeru 2) ruszy lawina purnonsensu, groteski i szyderstwa. Ogólnie schizo-dido z prażonymi fistaszkami... A jeśli macie uwagi odnośnie Pierwszego manifestu PUZDRA, zapraszam do:

forum
 
 

do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek