|
|
| |
|
|
| |
| |
|
_ felieton z cyklu Młyn Interpretacyjny |
| |
|

 |
| |
|
autor: zalibarek
'Kicz' to słowo-zaklęcie: kiedyś miało moc sprawczą zbliżoną do orzeczeń sądów, wartościowało negatywnie dorobek twórczych jednostek. Mogło przekreślić niejedną karierę. Czy dziś zachowało coś ze swojej mocy? Czy woltyżerka ideologiczna, mająca na celu rozsupłanie tejemniczej tożsamości Kiczu może oswoić ten efemeryczny termin-osąd? Czy potrzebujemy jeszcze takich wyróżników?
Jak zdefiniować Kicz?
Większość ludzi słowo 'kicz' wiąże z dziełem (przedmiotem) o lichej wartości, wykonanym bez znawstwa, polotu - nie mówiac już o śladowej wirtuozerii. Taka jest też etymologia słowa - pochodzi z niemieckiego 'Kitsch' znaczącego tyle, co
'lichota, tandeta'. Określenie powstało około roku 1870 w monachijskich kołach malarskich (początkowo dotyczyło tylko obrazów).
Wciąż termin przywodzi nam na myśl obiekt wytworzony bez sprzężenia dwóch cech: talentu i smaku artystycznego. Każdy z nas - bez względu na wykształcenie i kulturalne obycie - może wskazać takie wyroby. Co ciekawe: im mniejsza wiedza i zaangażowanie w smakowanie kultury z naszej strony - tym celniejsze i jednoznaczne wydają się nam próby wskazania takich artefaktów. |
|
|

Ile trzeba pochłąnąć tej pop-brei, by odkryć, że przecukrzony syrop nie krzepi, a nawet nie dostarcza inspiracji do zaspokojenia jakiegokolwiek pragnienia w rzeczywistości. |
|
|
|
| |
|
|
| |
|
A to przecież nie o przedmioty tu chodzi - nie przysłaniajmy nimi mnogich wcieleń Kiczu. Wiele jest obszarów jego emanacji w życiu codziennym w postaci idei i postaw (podłoże socjologiczne - czasami fizjologiczne), które spróbuję przyszpilić w przeszklonej gablotce ściennej PUZDRA Walczącego, czyli w niniejszym felietonie. Do dzieła! |
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
. Róg obfitości z lepkim syropem |
| |
|
Tropiąc zjawisko Kiczu nie można pominąć najważniejszego jej przejawu. W dobie globalnego hedonizmu - który jest uniwersalnym środkiem estetyzacji życia i swoistym spoiwem międzykulturowym - na zapleczu każdej społeczności na świecie inicjują od lat swoją głośną kampanię kardynalne tezy kiczu sączącego się z z kanałow TV, radiowych szlagierów, książkowych bestselerów, kinowych blocbusterów: są to wygoda, luksus, bezproblemowa przyjemność. Arkadyjska wizja świata jest na skinienie palca - codziennie można nasycać się słodkim lepem medialnym, podsuwającym naszym zmysłom wypróbowane koktajle. Ile trzeba pochłąnąć tej pop-brei, by odkryć, że przecukrzony syrop nie krzepi, a nawet nie dostarcza inspiracji do zaspokojenia jakiegokolwiek pragnienia w rzeczywistości?
Mamy więc pierwszy surowy amalgamat cech Kiczu, istniejącego w przestrzeni medialnej i w kulturze (głównie o zasięgu masowym): bezkrytyczna akceptacja świata materialnych wartości, nachalna estetyzacja naszych pragnień zmaterializowana w silikonowym kanonie piękna, złudne poczucie bezpieczeństwa, bezrefleksyjna i bierna kompensacja. Wiąże się to z obojętnością na prawdę: ludzie nie są gotowi zaakceptować na ekranie, płótnie, bądź karcie książki defektów własnego, prawdziwego życia. Przyjmują więc tylko wersję uproszczoną, a przez to wykoślawioną i groteskową: przeróżne odmiany folk-glamour wspomaganego małomiasteczkowym zepsuciem obyczajowym, filisterstwem, zachowawczością myślową, konformizmem, atmosferą luzu i pogardy dla wszelkich idealizmów. Zapotrzebowanie na tego rodzaju Kicz wzrasta, gdy dociekanie prawdy i piękna staje na jałowym biegu. Jest to jednocześnie Kicz terapeutyczny: miałkie produkcje o bezproblemowych enklawach - współczesnych wyspach Utopiach, gdzie wszystko kończy się łatwym do przewidzenia happy endem. To ucieczka od cierpienia, niemocy, lęku przed nieuchronną śmiercią. Czy można uznać to za okoliczność łagodząca? Z punktu widzenia wielbicieli Kiczu - pewnie tak. Dla innych - wahlowanie się zjadliwie kolorowym kilimem z Cepelii, który przysłania perspektywę ze swojej kanapy - jest niedopuszczalne.
Nie można jednak uwalniać wniosków, iż negacją kiczu będzie obejście powyższych hedonistycznych tendencji: że tylko zwrócenie uwagi na realne problemy towarzyszące ludzkim losom, może uchronić twórców od zejścia w odmęty Kiczu. |
| |
| Przejaskrawiony weryzm - nacisk na suchą prawdę o trudach egzystencji - również może ociekać Kiczem, jeśli twórcy robią to, aby epatować brudnymi koleinami życia, robiąc z problemów ludzkich objazdowy jarmark osobliwości. Drastyczna realność, nie poparta solidną dozą celowości, może być bardziej kiczowata, niż nierzeczywisty, cukierkowy Neverland naszych chorych rządz i ambicji. |
|
|
| |
| |
|
| |
|
. Kramik prymitywnych potrzeb i vox populi |
| |
|
Najdobitniej problem ten zasadza się w medium telewizyjnym. Śledząc historię telewizji nietrudno zauważyć wielki przeskok miedzy jej początkiem (misyjny charakter - śmiałe przedsięwzięcie kulturowe i cywilizacyjne), a stanem obecnym (nośnik lichej rozrywki, utrwalacz konsumpcyjnych nawyków, szaleństwo asymilacji najgłupszego targetu). W chwili obecnej można spokojnie ukuć tezę, iż telewizja (a także prasa tabloidowa) jest największym z masowych nośników Kiczu. Wynika to z mizdrzenia się do odbiorców i zaspokajania ich najbardziej prymitywnych potrzeb: niezdrowego voyeuryzmu, zawiści, chciwości, lenistwa percepcyjnego, bezkrytyczności, omamienia kolorowymi błyskotkami, próby wypełnienia wyrwy duchowej i psychicznej pustym rechotem, półprzytomnym transem. Akceptacja tego rodzaju Kiczu jest też spowodowane eskapizmem od szarzyzny życia. Wielu twórców godzi się na wykorzystywanie gotowych schematów tej kategorii Kiczu z chęci dotarcia do szerszej widowni - telewizja jest dla nich inspiracją, nieskompliowanym kodem źródłowym algorytmu kompatybilności z niskimi potrzebami ogółu. Pomagają w tym ikonograficzne ozdobniki: tanie, błyszczące, świecące, przykuwające uwagę choćby na kilka chwil. Poza tym Kicz jest często powierzchowną afirmacją życia.
Wykorzystanie wyżej wymienionych prymitywnych potrzeb wzmacnia przekaz, powoduje wieksze utrwalenie w świadomości masowej i stwarza nić porozumienia między jednostkami. Tu ujawnia się immanentna cecha Kiczu: emocjonalne wiązanie odbiorców w nieformalną, ale prawie monolityczną, w aspekcie gustów, wspólnotę.
Niezliczona jest ilość produkcji (tak w samej telewizji, jak i w innych środkach przekazu i wyrazu), które się tym wspierają. Ludzie głosują przecież na to swoimi portfelami. Potrzeba zysku (szczególnie w dobie kryzysu) często bywa wytłumaczeniem dla takich działań twórczych - ludzie ubodzy duchem, przekładają status i kondycję twórcy na swoje usadowienie na grzędzie gospodarki rynkowej. Dobre wyniki finansowe filmu, książki, czy płyty muzycznej bardziej do nich przemawiają niż pointa, credo twórcze, bogactwo nawiązań, interpretacji. Wykorzystywane jest to cynicznie w kampaniach marketingowych produktów pop-kultury. Tak sprzedaje się Kicz. |
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
. Beznamiętni Powielacze |
| |
|
Wielowiekowa działalność twórców na różnych polach pozostawiła po sobie różne schematy, maniery, kanony, szkoły formalne. Z punktu widzenia artystów współczesnych, możliwości nawiązań estetycznych są przeogromne. Można zaopatrzyć się w gotowe kalki rozwiązań na przestrzeni wycinka obranej konwencji. Grozi to infekcją Kiczem. Różne są tego przyczyny: lenistwo, wyczucie koniunktury, samouwielbienie, złudne poczucie spełnienia. Gdy przyjmiemy zbyt bierną postawę, sprowadzającą się do tak zwanej konserwatywności pejoratywnej, możemy stać się ucieleśnieniem Beznamiętnego Powielacza, powtarzającego własne i cudze błędy, charakteryzującego się brakiem transformacji twórczej. Język twórczej wypowiedzi bywa czasami tak uniwersalny, aż staje się wytarty i banalny, a przez to nieautentyczny.
Postawa taka może być zalążkiem Kiczu (często pomimo biegłości warsztatowej i wyraźnym inklinacjom ku mistrzostwu). Wiadomo, że ten rodzaj Kiczu wymaga większego stężenia przytoczonych cech i można go zanalizowac na przestrzeni obszerniejszej jednostki czasu. Pokrewnym problemem są: autocytaty, nadmierne eksploatowanie motywów, jawny i 'powidokowy' plagiat, tandetność skojarzeń. Nie można jednak całkowicie uciec od naśladownictwa w którymś z etapów wysiłku twórczego:
trawestacja dawnych konwencji umożliwia wykreowanie nowych wartości artystycznych.
Na przeciwległym biegunie pułapek w obrębie omawianego problemu stoi zaś zbytnia uległość wobec wszelkich nowości artystycznych - choć częściej jawi się jako wypełnienie zasad elastyczności rynkowej lub koniunkturalizmu (pejoratywnie), niż Kiczu. |
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
. Talent czy smak? Forma czy treść? |
| |
|

W nielicznych opracowaniach na temat Kiczu, na jakie się natknąłem, pojawiają się wyróżniki 'talent' i 'smak'. Pytanie: w jakiej konfiguracji powinny wystąpować te dwie zależności, aby ustrzec przed tandetą? Czy wystarczy zaniedbanie jednego z nich, by wkroczyć na salony Kiczu? Jeśli tak, to którego?
Stąpamy na niepewnej płaszczyźnie, praktycznie niewyznaczalnej. Najpewniejsze wydaje się scalenie obu przymiotów. W moim skromnym mniemaniu ważniejszy jednak jest smak (zmysł, gust) - pochodna wrażliwości. Brak smaku trudno zamaskować talentem (tym naturalnym, jak i wspomaganym ciężką pracą), brak talentu można natomiast podrasować doskonałym wyczuciem. Stąd biorą się przypadki fenomenalnych twórców-naturszczyków, którzy nie posiadli dużej wiedzy i biegłości, a zachwycają twórczym witalizmem i nowatorstwem - a przede wszystkim wyczulonym aparatem sensualności.
Szczere dążenie do wyrażania się poprzez sztukę, połączone z brakiem smaku w danej stylistyce prowadzi zawsze do pretensjonalności (nie zamierzonej) wobec prawdy w sztuce, co z kolei przybliża do burzliwego romansu z Kiczem.
Tak samo zajadłe jest mocowanie się 2 terminów: 'forma' i 'treść'. Przez niektórych badaczy prawda w sztuce, będąca przeciwieństwem Kiczu, pojawia się tylko w wyniku zgodności formy i treści, które w sztuce powinny stanowić symultaniczną całość. Często traktuje się przerost formy nad treścią i treści nad formą, jako przejaw Kiczu. Jest to chyba teoria uszyta na miarę promowanej przez kuratorów sztuki krytycznej, bo przecież rozpowszechniona jest idea czystej formy, czy na przykład sztuka dekoracyjna, która nie przekazuje żadnych treści, a nie musi przecież być kiczowata.
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
. Kiczowate promieniowanie wewnątrzgatunkowe |
| |
|
Są gatunki twórczości niejako przypisane masowości, ta narzuca często
posługiwanie się uniwersalnym Kiczem w różnych stężeniach - za takie uważa się współczesne kino, komiks, muzykę pop, fantastykę. W obrębie tych gatunków istnieją jednak również dzieła wybitne, uznawane za kanoniczne przykłady wyrafinowania. Błędne jest więc przypisywanie Kiczu jakimkolwiek gatunkom, podgatunkom, nawet konwencjom, tematykom - może odnosić się wyłącznie do konkretnych dzieł lub ich fragmentów. Zacietrzewieni krytycy, którzy dokonują jednoznacznych asocjacji Kiczu z np. komiksem, czy fantastyką, powinni najpierw zniwelować rażące braki wiedzy o tych gatunkach, w których istnieją mało ambitni wyrobnicy, jak i arcymistrzowie. Bardziej jednak krzyczące i zapadające w pamięć są dzieła sięgające bruku, bezwartościowe, powielające do znużenia schematy danej konwencji - stanowią one emitery kiczowatego promieniowania wewnątrzgatunkowego, kładącego cień na całej dziedzinie.
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
|
| |
|
'Kicz' nie jest równoważny słowu 'szmira'. Wprowadzony w tryby sztuki powszechnie uznanej za wyższą, może być ponownym odczarowywaniem świata przez ludyczny wizjer, może sztuke wzbogacać i rozwijać ją na postmodernistyczną modłę. Kicz nie istnieje tylko w obrębie twórczości - olbrzymie jego pokłady zalegają w życiu (stąd Kicz najwięcej czerpie), przestrzeni (otaczanie się tandetą, domki-gargamele, groteskowy przepych bez umiaru), nauce (pseudo-naukowe majaczenia, czesto pod osłoną różnych napuszonych -izmów), a nawet polityce ("Balcerowicz musi odejść!", "Nicea albo śmierć!"). O Kiczu można by pisać całe elaboraty, ale czytacie przecież felieton, który z zasady jest formą krótką.
Lepsze jednak to, niż suche definicje:
| |
|
|
"Słownik współczesnego języka polskiego" (Warszawa, 1998, tom 1, str. 372) podaje nastepującą definicję terminu Kicz:
"1. lekceważąco o dziele sztuki, sztuce mało wartościowej, pozbawionej smaku artystycznego, łatwej w odbiorze, skierowanej do przeciętnych, niewymagających odbiorców. [...] 2. tani, bezwartościowy towar pozbawiony smaku; tandeta".
"Słownik wyrazów obcych PWN" (red. Elżbieta Sobol, Warszawa 1995, str. 546) tak definiuje termin Kicz:
"kompozycja plastyczna, utwór literacki, film itp. o małej wartości artystycznej", natomiast twór "kiczowaty" należy rozumieć jako " lichy, tandetny" ( red. Elżbieta Sobol, op. cit. , str. 546). |
|
| |
|
|
|
|
| |
W poszukiwaniu zaginonych sensów i w obronie uciśnionych wartości.
A temat kiczu drążony jest w tym numerze
w Dwugłosie Krytycznym "Pop uwiera"
> przeczytaj koniecznie |
|
|
|
|