powrót do strony głównej
    _ Numer archiwalny: 01 _ Listopad 2005 - Spis treści      
powrót do strony głównejpowrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   




 
strona
 
powrót do numeru aktualnego
10
-->
Artykuł odnośnie tematu numeru "Fizyczność księgi"

Minęła dekada, odkąd na polskim rynku pism kulturalno-literackich pojawił się olsztyński tytuł "Portret". To wyczyn nie lada, że pismo trwa i ma się dosyć dobrze, biorąc pod uwagę, ile podobnych przedsięwzięć już dawno umarło śmiercią tragiczną (z powodu braku pieniędzy) lub naturalną (z powodu wypalenia twórców). Dotychczasowa historia pisma wyraźnie dzieli się na dwie epoki. Pierwsze sześć lat pracami redakcji kierował Mariusz Sieniewicz, po nim funkcję redaktora naczelnego objęła Bernadetta Darska. Przełomowym był numer "13", który się... nie ukazał. Liczba ta została celowo - jako pechowa - pominięta w numeracji. Numery, które wyszły "przed 13", miały tę samą szatę graficzną i podobny układ zawartości. To się radykalnie zmieniło pod nowymi rządami. Kolejne zeszyty zaczęły być bardziej tematyczne i jednocześnie mniej regionalne.
 
 
Numer 14 (2002) zredagowano pod hasłem "Starość do nieskończoności". Z treścią współgrała forma graficzna - numer łudząco przypominał stare bruliony w linię. Z szarą makulaturową okładką i zielonym grzbietem. Zresztą ten grzbiet to dosyć tajemnicza sprawa. Zamieszczona obok reprodukcja to druga wersja okładki (grzbiet jest wyraźnie biały). Większą część nakładu tak właśnie oprawiono, ale nieliczne egzemplarze tworzą swoistą limitowaną serię "zieloną".


Kolejny numer - 15 (2003) - pomyślany był jako swoisty biały kruk. Do złudzenia przypomina modlitewnik: kieszonkowy format, czarna twarda oprawa, złocone litery i krzyż na obwolucie. Jest nawet czerwona wstążka do zakładania stron. Wydrukowany nakład był trzykrotnie niższy od dotychczasowego. W środku temat numeru: "Czy masz pomysł na kaskę?".


"Portret" 16/17 (2004) - "Ciało". Tutaj redaktorzy już trochę chyba przekombinowali. Egzemplarz rozkłada się (w zamierzeniu) jak model anatomiczny człowieka, co samo w sobie jest interesujące, ale problem w tym, że powstałe w wyniku rozłożenia części nie są równej wielkości. Wieść gminna niesie, że niektórzy autorzy, którzy trafili do węższego lewego "paska", nie mogli się z tym pogodzić.


"Portret" 18 (2004) - "Zróbmy numer o wacie". W porównaniu z poprzednimi bardzo konserwatywny, biało-czerwony kwadrat. Jedyne, co pozostało ze starych "Portretów" to po raz kolejny logo. Może to i dobrze, może to i źle, jednak redakcja poprzez takie działania realizuje jednak pewien program bibliofilski. Czasopismo przestaje być czymś stricte użytkowym (choć ten rodzaj pism i tak ma znacznie lepiej niż np. gazety codzienne, które zwykle trafiają do śmieci po przeczytaniu) i powoli staje się czymś więcej. Czy już przez to staje się "Księgą"?


W zamieszczonym w tym numerze PUZDRA wywiadzie z Zenonem Fajferem można przeczytać, że "Portret" od numeru 14 stał się pismem "liberackim", czyli ściśle integrującym formę z zawartością. Problem w tym, że trudno w przypadku niektórych numerów wskazać sens, jaki wynika z zabawy formą w "Portrecie" i jaki jest jej związek z treścią. Tak jest chociażby z numerem 15 - budowanie konstrukcji uzasadniających, że naśladowanie wyglądu modlitewnika np. ma związek z modlitwą o tytułową "kaskę", jest raczej niepłodne intelektualnie.


Idea Fajferowskiej liberatury najpełniej przejawia się w najnowszym - 19 (2005) - numerze "Portretu". Zredagowany jest pod hasłem "Zderzenia" i sam jest zderzeniem "normalnego" numeru pisma i "tradycyjnej" książki, a przy okazji odpowiedzią redakcji na popularną modę dołączania "bonusów" (przede wszystkim książek i filmów) do egzemplarzy pism. Tutaj nic nie jest do niczego dołączone. Powieść Tomasza Białkowskiego "Dłużyzny" fizycznie stanowi integralną całość z numerem pisma, ale w każdym innym sensie to byt odrębny (książka ma swój numer ISBN). Wada jest taka jak w przypadku podzielonego "Ciała" - w praktyce czytanie takiej "Księgi" nie jest wygodne.
 

nr. 14


nr. 15



nr. 16 / 17


nr. 18


nr. 19
 
Zabawy formą to jedno, ale w piśmie zawsze ostatecznie liczy się zawartość. I tu dostrzec można tendencję, która potwierdza "bibliofilstwo" redakcji. W ostatnich numerach lawinowo rośnie liczba zamieszczanych recenzji. Zwykle było ich kilka lub kilkanaście, podczas gdy w "Ciele" znalazło się 21 recenzji, a w numerze o wacie - aż 34. Co więcej, kolejne ukazują się w wydaniu internetowym "portret online", który od niedawna pojawia się w sieci jako miesięcznik (a szata graficzna wydania sieciowego także jest oryginalna). Już teraz wyraźnie widać, że te recenzje zaczynają przytłaczać resztę tekstów i "Portret" coraz bardziej zaczyna przypominać "Nowe Książki". Drugim działem, który obecny w piśmie był od początku, ale zdecydowanie się rozwinął, są przekłady. Każdy z ostatnich numerów nie tylko poświęcony jest pewnej tytułowej idei, ale także prezentuje twórczość młodych autorów z państw, których literatura najnowsza jest w Polsce mało znana: Czech ("16/17"), Słowenii ("18") czy Chorwacji, Serbii i Czarnogóry i Bośni i Hercegowiny ("19").

"Liberacki" kurs obrany przez redakcję "Portretu" jest wyraźny. I póki co kurs jest utrzymywany i nie widać oznak dryfu.



strona redakcji              portret online
 

Sebastian Żurowski


Olsztyn, Polska. Z wykształcenia filolog-językoznawca, z zamiłowania filmoznawca-amator. Publikował w "zoopie", "Portrecie" i "webesteem art & design magazine".



Autorzy okładek i opracowania graficznego poszczególnych numerów PORTRETU:


14 - Grzegorz Januszewicz, Renata Zimnicka;
15 - Ireneusz Mazur, Paweł Grzegorczyk;
16/17 - Ireneusz Mazur, Magdalena Dębowska, bonk sikacz;
18 - bonk sikacz;
19 - Robert Lewandowski


do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek