powrót do strony głównej
    _ Numer archiwalny: 01 _ Listopad 2005 - Spis treści         
powrót do strony głównejpowrót do strony głównej
   
wszystkie depesze
     
   







   
powrót do numeru aktualnego
strona
 

1
-->



   
   
   
Oddajemy Wam nr. 1/2005


Nasz składzik płodów myśli ruszył! Jak do tego doszło - sam zachodzę w głowę. Musiałbym przywołać zajścia sprzed kilku miesięcy (przy obecnym tempie wydarzeń - prawie prehistoria). Wtedy to natrętna idea stworzenia magazynu ulokowała się pod wdzięczną nazwą 'PUZDRO'. Natychmiast, zgodnie z regułami dobrze skonstruowanej teorii spiskowej, pojawili się ideowcy-wyczynowcy w czarnych golfach, którzy z pomocą niedopranych pieniędzy Mosadu i CIA stworzyli sieć konfidencką w kraju nad Wisłą. Wszystkie środki rzucili w celu pozyskania mnie i mojej puzdrowej idei do szemranych masońskich akcji dywersyjnych. Przedstawiciele wielkiego biznesu i wyfraczeni prorocy globalizmu z teczkami opuchłymi od waluty pielgrzymowali do mojej norki: wymyślnymi słowy i tłustą mową ciała próbowali zdobyć tajemniczą formułę pisma PUZDRO. Wierzyli w szybki zysk... i ja im się wcale nie dziwię. Trwałem jednak w niemym uporze: nie poddawałem się czczym propozycjom i pustym sloganom.
 
 
Ani egzaltowani buddyści, ani skryci fetyszyści nie dostąpili zaszczytu patronatu medialnego PUZDRA. Wszystkich odprawiałem z kwitkiem. Najszybciej i najbardziej spektakularnie tych, którzy chcieli wykupić udziały w naszym nadrealnym przedsięwzięciu lub chwytliwą nazwę towarową (C) PUZDRO. To tylko wzmogło apetyty plugawych aparatczyków, ślepych egzekutorów interesów partyjnych. Na ich pytania: "Polska liberalna, czy solidarna?" odpowiadałem szelmowsko: "Surrealna".

Potem wszystko ucichło. Wraz z grupą burzycieli zastanego porządku, wyćwiczonych w kontestacji, chlastanych przez niejedno starcie frontów zaczęliśmy urzeczywistniac nasze marzenia. Czas, aby ktoś przekazał społeczeństwu zapomniane precjoza mentalne nadrealnej cudowności! Nazwa PUZDRO - choć wskazuje na przypadkowy składzik, rupieciarnię, skrzynkę pełną przypadkowych fatałaszków - nie może odwracać uwagi od naszego ukierunkowania w stronę twórczości nasyconej czystą wyobraźnią.
 

 

Chcemy pokazać, jak bardzo liberalne i postępowe może być konserwatywne pismo o sztuce.

Będziemy niezmordowanymi orędownikami tego co oniryczne, groteskowe, wykrzywione, nadrealne. Chcemy pokazać, jak bardzo liberalne i postępowe może być konserwatywne pismo o sztuce. Ale przede wszystkim pretendujemy do miana wywrotowego organu propagandy, który będzie bez znieczulenia tłamsić osobowości, mieszać w móżdżkach, siać zamęt, burzyć spokój wewnętrzny i złudne przekonanie o stabilności podwalin świata. Jesteśmy pismem dociekliwym, węszącym. Jak złapiemy trop, nic nas nie powstrzyma.

A w pierwszym numerze kawał solidnych materiałów: w temacie numeru "Fizyczność księgi" bierzemy na celownik księgi artystyczne, liberaturę i zjawisko bibliofilstwa. Oprócz tego galerie, wywiady (polecam bezkompromisową rozmowe z malarzem Henrykiem Fantazosem). A dla dociekliwych mnóstwo esejów, tekstów krytycznych: trochę o kiczu (tu i tu), prawej połówce mózgu w procesie tworzenia, nieczystych chwytach krytyków. Zresztą, co będę się podlizywał. Sami zobaczcie w spisie treści, jakie obłe cacuszka dla Was przygotowaliśmy. Można je wcierać w śluzówkę, przepychać przez receptory albo po prostu wchłaniać otwartym umysłem.

wasz oddany sługa
zalibarek



      więcej o PUZDRZE:

tutaj profil

a tutaj pierwszy Manifest
   














do następnej strony
   Hosting: supremum group
design:  zalibarek